Zaskakujące

Izba przyjęć

Podczas przyjęcia do szpitala dostałam na rękę opaskę – taką jak noworodki z numerem pacjenta i kodem kreskowym. Nikt mi jej nie sprawdzał podczas całego pobytu. Skąd pomysł na numerowanie pacjentów? Tego się niestety nie dowiedziałam. Na oddziale i tak funkcjonowałam z imieniem i nazwiskiem, a nie pod numerem. Na izbie przyjęć podszedł nawet lekarz i pyta położnych:

„Czy nie uważacie panie, że numerowanie pacjentów jest uwłaczające godności człowieka? Pani zaraz to opisze na jakimś blogu, czy coś”.

Ależ mnie to rozbawiło! Zgodnie z lekarską przepowiednią – opisałam.

the-stethoscope-28_l

Oddział

Jest jeszcze druga rzecz, która mnie zaskoczyła. Ciężko stwierdzić czy pozytywnie, czy negatywnie, bo czasami czerpałam z tego korzyść.

Podczas udzielania wywiadu w szpitalu zadano mi pytanie o zawód. Później nikt do tego okienka nie zagląda, ale uzupełnić trzeba.

Stwierdziłam, że zrobię pewien test.

Byłam zwykłą pacjentką i niektórym osobom z personelu medycznego mówiłam, że jestem położną. Traktowanie? Zupełnie zmieniało się po tym, jak przyznawałam się do zawodu. Pojawiało się większe zainteresowanie, lekarze rozmawiali ze mną powiedzmy jak swój ze swoim.

Szczególnie odczułam to będąc badana 2 dni pod rząd przez tego samego lekarza. Pierwszego dnia praktycznie mnie spławiał. Jak miałam jakieś pytanie, to odpowiadał krótko i ucinał rozmowę. Ja jestem osobą spokojną z dość małą siłą przebicia w rozmowie i wycofuję się jak ktoś mnie tak traktuje, więc nie walczyłam o swoje.

Następnego dnia podczas badania znów oschłe traktowanie, ale przy okazji badania miednicy lekarz mi tłumaczył co będzie robił i rzuciłam „wiem na czym to polega – jestem położną”.

Lekarz zrobił taaaaakie oczy! Zaczął pytać mnie o to gdzie pracuję, zaczął mówić o cięciu cesarskim, dopowiadając „zresztą dobrze pani wie z czym to się wiąże”. No proszę! Zmiana o 180 stopni. Później jeszcze zaszedł do mnie do sali przypominając, żebym zastrzyk przeciwzakrzepowy zrobiła równo o 20:00 i uśmiechnął się do mnie. Zastrzyku jednak nie zrobiłam, ponieważ ku mojemu zaskoczeniu lekarz dyżurujący  mi zabronił.

Później podczas operacji tak samo – ja położna i od razu inny kontakt z lekarzami.

W sumie dobrze na tym wychodziłam, ale przykro mi się zrobiło, że ludzie są tak niesprawiedliwie traktowani. Wiadomo, szpital to wielki stres dla każdego pacjenta. Szczególnie chyba dla matek oczekujących dzieci, które obawiają się o zdrowie maluszków przez 9 miesięcy i na koniec ciąży potrzebują wyjątkowej opieki i zrozumienia. Dlaczego nie są one traktowane na równi? Dlaczego nie przyznając się do zawodu po rozmowach z lekarzami miałam poczucie, że jestem głąbem?

Ach! Jeszcze jedna sytuacja.

Jak wiadomo, przez ciążę musiałam nosić pończochy przeciwżylakowe ze względu na naczyniaka w udzie. Takie pończochy zakłada się rano przed wstaniem z łóżka, i zdejmuje dopiero na noc. W nocy pojawiły mi się skurcze nie i założyłam ich, ponieważ wstałam i chodziłam po mieszkaniu. Myślałam, że się wyciszą i pójdę dalej spać. Stało się inaczej i nie miałam już szansy założenia pończoch. Będąc na USG, lekarka pytała mnie o zastrzyki i pyta, czy noszę pończochy. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że tak (mimo upałów po 40 stopni Celsjusza). Ironicznie zapytała, czy co drugi dzień, bo dziś nie mam…

Yhhh… żałuję, że nic jej nie odpowiedziałam, ale jestem grzeczna i nie lubię durnych dyskusji. Jednak takie traktowanie pacjenta mi się bardzo nie podoba…

A na koniec smaczek z przychodni pediatrycznej:

Weszłam do gabinetu z Filipem i na wstępie słyszę:

– Poproszę książeczkę zdrowia dziecka i zeszyt.

Podaję książeczkę, ale jaki znowu zeszyt?

– Położna nie mówiła? Zeszyt na historię  choroby, 60 kartek w kratkę.

Wow! Nie wiedziałam, że muszę fundować służbie zdrowia przestrzeń na pisanie notatek z wizyt 😀 Mam przynieść na następną wizytę.

Cóż, idąc za ciosem wrzucam adekwatny żarcik:

524512_372040116198740_1309034318_n

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • eve

    No niestety zeszycik w kratke (linie, czysty) moim zdaniem swietna rzecz! Jak sie ma chorujace non stop dziecko: szpital, przychodnia rejonowa, poradnia dyzurujaca lub prywatna wizyta – warto aby cala ta „historia” byla zapisana w jednym „kajecie” – w razie czego jest na co sie powolac i czlowiek nie ginie wsrod lekow i chorob swojej pociechy.

  • O, u nas zeszytu nie chcieli. W książeczce jest dość miejsca, przynajmniej mi się tak wydaje.

    A co do traktowania – w każdym chyba zawodzie gdzie ma się kontakt z innymi ludźmi inaczej się rozmawia z tymi, którzy mają na ten temat jakieś pojęcie, a inaczej z tymi, którzy nie mają. Ja tylko studiowałam biofizykę, ale zadawałam dużo pytań i nikt mnie nie zbywał, w dwóch szpitalach w jakich leżałam w trakcie ciąży. Jak powiedziałam coś mądrzejszego, w sensie nie wiem, spytałam o jakiś konkretny wynik, czy o lek stosowany, to wiedzieli, że też nie muszą mi wszystkiego tłumaczyć, więc szybciej ogarnę więcej informacji niż pani pracująca w spożywczaku – taka prawda. Lekarze chyba nie mają czasu, by każdemu z osobna wszystko tłumaczyć…

  • eve

    tez myslalam, ze w ksiazeczce jest dosc miejsca – niestety zycie pokazalo co innego. Ale zycze Wam, aby nie bylo za wiele do pisania w tych zeszytach! 😀

  • Bardzo często spotykam się z tym, że kiedy wyjdzie na jaw, że jestem położną zachowanie lekarzy, położnych czy pielęgniarek w stosunku do mnie się zmienia. Sama nie wiem, co o tym sądzić. Z jednej strony miło, że „koleżankę” traktuje się z dużą sympatią i zainteresowaniem. Z drugiej strony dlaczego inni pacjenci nie są tak traktowani? W tej sytuacji to jest nie fair.Wiedząc, że jesteś położną lekarz mógł pozwolić sobie na mówienie bardziej fachowym językiem itp, ale z pewnością nie powinien ignorować i traktować z góry innych pacjentek.

  • We’re a group of volunteers and opening a new scheme in our
    community. Your web site offered us with valuable info to work on. You’ve done an impressive job and
    our entire community will be grateful to you.

  • Hi there to all, how is all, I think every
    one is getting more from this site, and your views are nice for new visitors.

    Feel free to surf to my homepage :: 24 hour emergency heating and cooling repair Riverton

  • Every weekend i used to visit this web page, because i wish for enjoyment, for the reason that
    this this site conations really nice funny data too.

  • bluszczynka

    Ja tez jestem położną i pech chciał że pojechałam do małego szpitala w górach z dłonią do zszycia. Czekałam na lekarza godzine chociaż w poczekalni byłam sama. Pielęgniarka prawie zmieszała mnie z błotem, plus teksty w stylu ” to szycie panią boli?! jak pani bedzie rodzic to zobaczy co to jest ból !” odpowiedziałam jej grzecznie, że zdaje sobie sprawe z natężenia bólu porodowego gdyż pracowałam na porodówce. „Taaaaaaaaaaak?! o jak miło! trzeba było tak od razu że jest pani medyczna ! Doktór poda koleżance wiecej znieczulenia co?…..”