Wróć do formy po cięciu cesarskim

Ostatnio w sieci wrzało od wpisów na temat wojny matek, które rodziły drogami i siłami natury oraz tych, które miały poród drogą cięcia cesarskiego. Dla mnie i jedno i drugie to poród. Sama miałam cięcie cesarskie z powodu wskazań medycznych i choć poród mnie nie bolał, nie oznacza, że dojście do siebie po nim było łatwe i bezbolesne. Wręcz przeciwnie. Dlatego postanowiłam się podzielić z Tobą moimi radami jak dojść do siebie po cięciu cesarskim.

Photo credit: daspader / Foter / CC BY
Photo credit: daspader / Foter / CC BY

Nastawienie

Jak się okazuje, wszystko zaczyna się w naszej głowie. W sumie gdzie indziej, skoro połowa ciała zupełnie się Ciebie nie słucha?
Rana po cięciu jest bardzo bolesna, a odstępy między dawkami leków przeciwbólowych wydają się z byt krótkie. Przeszłaś operację, to ma prawo boleć. Musisz jednak skupić się nie na tym, że Cię boli, ale na swoim dziecku, które opuściło już Twój brzuch i potrzebuje opieki. Oczywiście jeżeli jeszcze nie możesz wstać, jest ono pod opieką personelu medycznego, jednak  już wkrótce Ciebie będzie najbardziej potrzebowało, dlatego musisz być silna.

Jeszcze w łóżku

Tutaj najważniejsza rzecz. Jak zaczyna wracać Ci czucie w nogach, to zacznij nimi poruszać. Poruszaj stopami, próbuj podginać kolana, przekładać nogi na boki. Pobudzisz w ten sposób krążenie i wdrożysz profilaktykę przeciwzakrzepową. Nie leż w bezruchu, bo potem będziesz miała jeszcze trudniej się uruchomić!

Siadanie na łóżku i pionizacja

Pionizację najlepiej rozpocząć jak najwcześniej po zejściu znieczulenia. Pewnie dla każdej z nas to najgorszy moment z całego okołooperacyjnego czasu. Musisz usiąść na łóżku jak najmniej angażując mięśnie brzucha. Boli niemiłosiernie, ale nie możesz być ciągle na morfinowym haju. Mi najlepiej siadało się z pozycji leżenia na boku. Spuściłam z łóżka jedną nogę i rękami odepchnęłam się od łóżka, co nie było łatwe, bo miałam okropne zakwasy w ramionach. Zakręciło mi się w głowie z powodu bólu, ale najważniejsze, że się udało. Z drugą nogą było ciężej. Czułam się jak lokomotywa z wiersza Tuwima, spocona i sapiąca. Po kilku minutach siedzenia miałam ochotę się położyć, ale wiedziałam, że ból podczas ponownego podnoszenia jest gorszy niż ten, który właśnie odczuwałam, postanowiłam więc posilić się kleikiem, który dostałam w nagrodę i wstać.

Jestem niska, więc siedząc na łóżku moje nogi zwisały swobodnie z łóżka, a do podłogi brakowało im ok. 15 cm. Musiałam zsunąć się na sam brzeg, żeby wyprostowana noga szybciej dotknęła podłoża. Nie pamiętam jak to zrobiłam, ale lokomotywa była na pewno. Udało się wstać. Jeszcze tylko się wyprostować… jakoś. Powiem szczerze – zazdrościłam kobietom po porodzie naturalnym, które po dwóch godzinach z łatwością przechodziły przez salę. Czułam się jak przejechana przez walec. Rana straszliwie bolała, próbując się wyprostować myślałam, że wszystkie szwy mi za moment strzelą, a ja wykrwawię się na śmierć na środku sali. Wiedziałam jednak, że zgięta pozycja nie jest dobra, dlatego pomalutku się prostowałam. Zrobienie kilku kroków do okna po butelkę wody były ogromnym wysiłkiem, ale przecież zaraz miałam dostać do opieki czterokilogramowego Filipa, więc nie mogłam za bardzo się pieścić. Trzeba było wziąć się w garść.

Dzięki temu, że tak „sprawnie” (hahaha chciałabym mieć tę sprawność nagraną:P) udało mi się spionizować, po 3 dniach od porodu nie potrzebowałam żadnych środków przeciwbólowych. Choć rana ciągnęła mnie jeszcze przez jakiś miesiąc, przez dwa lata nie miałam żadnych nieprzyjemnych odczuć w okolicy blizny po cięciu. Obserwując inne mamy które leżały na położnictwie widziałam, że te, którym wolniej zajął powrót do pozycji wyprostowanej, te dłużej musiały brać leki przeciwbólowe. Dlatego polecam Wam jak najwcześniejszą aktywność. Pamiętaj, że im więcej ruchu po cięciu cesarskim tym mniejsze ryzyko powstania zrostów.

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Rodziłam naturalnie ale też trochę zajęło niż wszystko było ok. Ale za każdym razem aktywność pomaga