Tokofobia – sposób na cięcie cesarskie na życzenie?

tokofobiaCo roku wzrasta odsetek cięć cesarskich wykonywanych w Polsce. W 1999 roku było ich 19%, a obecnie? Ten wynik się podwoił. Już około 40% kobiet rodzi na sali operacyjnej.

Z każdym rokiem obserwujemy wzrost ilości skierowań do cięcia cesarskiego ze względu na tokofobię.

Co to jest tokofobia?

Tokofobia to zaburzenie psychiczne – paraliżujący lęk przed porodem, przed bólem porodowym oraz przed powikłaniami w okresie okołoporodowym.

  • Tokofobia pierwotna – to lęk przed porodem u kobiety, która jeszcze nie rodziła i rozwija się długo przed ciążą (może być również powodem odkładania starań o dziecko).
  • Tokofobia wtórna – najczęściej wiąże się z traumatycznymi wspomnieniami z poprzedniego porodu, lub ma związek z nieleczoną depresją poporodową w przeszłości.
  • Tokofobia współistniejąca z depresją w okresie ciąży – jest to jeden z objawów depresji w okresie ciąży, w którym kobieta ma przekonanie, że nie jest w stanie urodzić dziecka lub, że umrze podczas porodu.

Tokofobia bardzo często związana jest z zaburzeniami psychicznymi już przed ciążą. Narażone są na nią szczególnie kobiety z depresją, które kiedyś leczyły się psychiatrycznie (z powodu różnych chorób). Istnieje też wzrost ryzyka wystąpienia depresji poporodowej u kobiet z tokofobią. Nie jest jasny związek tokofobii z psychozą poporodową, ale trzeba mieć na uwadze stan psychiczny kobiety po porodzie.

Objawy tokofobii

  • lęk przed bólem porodowym
  • bóle brzucha
  • chwiejność emocjonalna
  • koszmary senne
  • bezsenność
  • problemy w codziennym funkcjonowaniu
  • problemy z koncentracją
  • objawy psychosomatyczne (schorzenia ciała spowodowane zaburzeniami psychicznymi)
  • odkładanie zajścia w ciążę

Boję się porodu – czy mam tokofobię?

Lęk przed porodem odczuwa ok. 80% kobiet. Większość z nas boi się porodu, bólu z nim związanego. Boimy się o nasze zdrowie oraz o zdrowie nienarodzonego dziecka. Boimy się, ponieważ nie mamy kontroli nad tym co nas czeka, a nikt nie lubi niepewności. Napięcie i strach budują również otaczające nas zewsząd historie porodowe naszych babć, mam, koleżanek, a pamiętajmy, że każdy poród jest inny i każda kobieta inaczej go doświadcza.

Będąc w ciąży boimy się również tego, co czeka nas po porodzie – boimy się jak odnajdziemy się w roli mamy, czy uda nam się karmić piersią, czy podołamy w temacie wychowania. Martwimy się również o to czy szybko wrócimy do formy sprzed ciąży, tego jak będzie wyglądało i funkcjonowało nasze ciało.

Ja też się bałam porodu, bałam się bólu. Jak szykowałam się do drugiego cięcia cesarskiego lęk był taki sam, a może nawet większy, bo bałam się, że osierocę dziecko, jeśli coś by poszło nie tak. Mimo mojej szerokiej wiedzy na temat ciąży, porodu, połogu, bałam się, bo jestem człowiekiem i strach jest wpisany w człowieczeństwo.

Tokofobia – czy należy mi się cięcie cesarskie?

Tokofobia dotyczy około 6-10% kobiet ciężarnych. To patologiczny lęk przed porodem, wymagający diagnostyki oraz leczenia. Tokofobię diagnozuje lekarz psychiatra, a najważniejszą formą leczenia nie jest skierowanie na cięcie cesarskie, tylko… psychoterapia. Jeśli psychoterapia nie przyniesie oczekiwanego efektu i lęk będzie utrzymywał się na wysokim poziomie, a występuje ryzyko, że podczas porodu siłami natury kobieta nie będzie współpracować z personelem medycznym, wtedy jest to wskazanie do wykonania cesarskiego cięcia.

Psychoterapia i edukacja zmniejsza lęk przed porodem. Według badań przeprowadzonych w Szwecji, połowa kobiet, które domagały się wykonania cesarskiego cięcia przed rozpoczęciem leczenia, urodziły naturalnie. Prowadzenie ciąży u kobiety z tym schorzeniem powinno opierać się na współpracy psychiatry, psychoterapeuty, położnej oraz ginekologa.

Boimy się tego, czego nie znamy, dlatego tak ważna jest edukacja, odpowiedzenie na każde pytanie kobiety w ciąży z lękiem przed porodem. Ważne jest to, aby poinformować kobietę jak będzie przebiegał poród, zapoznać z metodami łagodzenia bólu, oraz korzyściami z niego płynącymi. Należy również poinformować o ryzyku, jakie niesie za sobą cięcie cesarskie, które jest poważną operacją. I nie chodzi tu o straszenie, tylko o racjonalne przedstawienie faktów związanych z porodem.

Mam „tokofobię” – czyli daj mi skierowanie i święty spokój

Coraz częściej widzę na forach internetowych i grupach na Facebooku informacje o bezproblemowym załatwieniu sobie skierowania na cięcie cesarskie z powodu „tokofobii”. Piszę „tokofobii”, ponieważ nie ma to związku z żadną chorobą psychiczną. Po prostu część osób woli załatwić sobie papier, żeby nie rodzić naturalnie, tylko drogą cięcia. To taka przykrywka dla cięcia na życzenie. W końcu w Polsce cięcia na życzenie nie funkcjonują w państwowych szpitalach, więc chcą ten problem jakoś obejść.

Kobiety wymieniają się kontaktami z lekarzami, radzą sobie w którym szpitalu takie skierowania są uznawane bez zbędnych komentarzy. Publicznie, podpisując się imieniem i nazwiskiem chwalą się tym, w jaki sposób załatwiły sobie diagnozę o tokofobii.

Dziwi mnie to. Dlaczego?

Cięcie cesarskie jest dobre, często ratuje życie. Ale pamiętajmy o tym, że jest to poważna operacja, która niesie za sobą wielkie ryzyko dla mamy i dla jej dziecka. Dlatego powinno być wykonywane z powodu faktycznych wskazań lekarskich, a nie na życzenie. Jeśli decydujemy się na dziecko, to chyba powinno nam zależeć na najlepszym starcie w przyszłość dla niego, prawda? Cięcie nie jest najlepszą drogą, bo nie jest naturalne.

Pomijając kwestie zdrowia – serio kobiety chętnie w swoją historię medyczną – która zostaje z nami na zawsze – na własne życzenie wpisze sobie, że choruje psychicznie? Czy to jest powód do chwalenia się na forach?

Różni są ludzie i różnie może potoczyć się nasze życie. Słyszałam już o historiach rozwodów, w których mąż poruszał na sprawie rozwodowej temat choroby psychicznej żony, bo była przecież zdiagnozowana przez psychiatrę, że cierpi na zaburzenia lękowe. Co w takiej chwili może się wydarzyć na rozprawie w kwestii opieki nad dzieckiem?

Podobno w jednym z warszawskich szpitali kobieta, która ma skierowanie na cięcie cesarskie z powodu tokofobii, po porodzie zanim przejmie opiekę nad dzieckiem, musi odbyć konsultację psychiatryczną. Szczerze? Mam nadzieję, że będzie tak w wielu szpitalach. Bo to odsieje osoby faktycznie chore od tych, które załatwiają sobie skierowanie. Bo te drugie przecież nie będą chciały być dalej postrzegane jako osoby chore psychicznie, niezdolne do opieki nad swoim maluchem. Osoby chore natomiast pewnie będą spokojniejsze, jeżeli spojrzy na nie specjalista i oceni ich kondycję psychiczną po porodzie.

Tokofobia to poważna choroba

Nie możemy bagatelizować problemów psychicznych. Lęk jest poważną sprawą, która potrafi paraliżować i zepsuć jakość życia. Ale jest do wyleczenia dzięki specjalistom i terapii. Tak jak każdy inny lęk – da się oswoić. Moim zdaniem nie warto iść drogą na skróty, jeżeli można powalczyć o lepszy poród dla siebie i dziecka. Dobrze jest też po prostu pozbyć się tego lęku albo chociaż go zmniejszyć. Nawet jeśli w swojej chorobie zdecydujesz się na cięcie cesarskie, to podczas ciąży spróbuj chociaż zmniejszyć lęk. Wtedy przebieg ciąży będzie łatwiejszy i zbliżający się termin porodu będzie dawał się we znaki.

Jeśli nie chorujesz, to nie rób z siebie chorej na papierze. Lęk ciężko udowodnić, ale jeśli chcesz mieć cięcie cesarskie i idziesz po skierowanie do psychiatry, to porozmawiaj z nim, poproś o terapię. Może Twój strach również da się opanować i zmienisz myślenie o porodzie. Spotkaj się ze swoją położną środowiskową, porozmawiaj szczerze. Prawie każda z nas boi się porodu, a jednak dla wielu z nas już po nim okazuje się, że to jedna z najpiękniejszych chwil w życiu. Poród naturalny jest trudny, to prawda, ale zwykle nie jest taki straszny jak sobie wyobrażamy!

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też: