Spokojnie, on nie gryzie

Mieszkamy bardzo blisko parku, więc każdego dnia to tam kierujemy swoje kroki i spacerujemy. Filip uwielbia zwierzęta, więc przy każdej okazji zatrzymuje się i uważnie się im przygląda.

Photo credit: donnierayjones / Foter / CC BY
Photo credit: donnierayjones / Foter / CC BY

 

Przed wejściem do parku stoi tablica z informacją, że na terenie parku należy prowadzić psa na smyczy i w kagańcu. Uprzejmie prosi się również o sprzątanie po swoich pupilach.

Wchodzę więc do parku z nadzieją, że moje dziecko będzie bezpieczne. Chciałabym, żeby tak było, jednak kiedy widzę psa bez smyczy oraz obserwuję Filipa, który próbuje się do niego zbliżyć pojawia się problem. Właściciel spogląda z uśmiechem rzucając „spokojnie, on nie gryzie”. Czy przyznałby się, gdyby było inaczej? Ja tej pewności nie mam. Nie raz pies złapał mnie zębami, najczęściej podczas zabawy. Nie mocno, nie do krwi, jednak gdzieś ten strach we mnie drzemie, a posiadając dziecko lęk o jego zdrowie i bezpieczeństwo jest znacznie większy. Łapię Filipa kilka metrów przed czworonogiem, kolejny raz tłumacząc, że tego pieska nie znamy i nie wiemy jaki jest, dlatego nie wolno go ruszać, ani blisko podchodzić. Może nie lubi bawić się z dziećmi? Nie straszę, że ugryzie, bo nie widzę sensu we wzbudzaniu w nim lęku.

Pewnego dnia, podczas spaceru nogi się pode mną ugięły i na ułamek sekundy serce się zatrzymało. Kiedy Filip jeszcze niepewnym krokiem chodził po parku w pewnym momencie się przewrócił. Podbiegł do niego pies i skoczył na niego, bo chciał się bawić. Właściciel nie zareagował. Co byłoby, gdyby pies nie miał dobrych zamiarów, a na przykład przestraszony dziecięcym piskiem i nagłym upadkiem zaatakował? Na samą myśl robi mi się słabo.

Dlaczego tak jest? Dlaczego mimo zakazu społeczeństwo daje przyzwolenie na takie zachowanie? Właściciele puszczają psy wolno w miejscach pełnych dzieci. Żadne zapewnienia o łagodności zwierzęcia nie dają mi stuprocentowej pewności, że psu nie spodoba się zachowanie dziecka i nie zaatakuje. Bardzo często trafiam na artykuły dotyczące pogryzień przez psy, pod którymi większość komentarzy broni właściciela twierdząc, że to dziecko było niedopilnowane. Ale halo! Kto ma być tu na smyczy?! W prawie wyraźnie napisane, że pies, a nie dziecko!

Pewnie nie raz spotkaliście się z psimi kupami które jakimś magicznym sposobem stają się niewidzialne dla właścicieli czworonogów. Ciekawe, że inni śmiertelnicy potrafią je dostrzec, a ci, którzy ich nie dostrzegą mogą nieźle wdepnąć… To kolejny problem dotyczący psów. Do białej gorączki doprowadza mnie chodzenie slalomem na spacerze i staranie się, żeby moje dziecko w nie wdepnęło w psią kupę, ani co gorsza nie wzięło do ręki jako kolejną pamiątkę ze spaceru. Masz psa, to człowieku weź na siebie obowiązki, które się z nim wiążą. Weź na spacer torebkę, rękawiczkę i podnieś kupsko z trawnika!

Lubię zwierzęta, cenię psy, bo są bardzo mądre. Jednak to nadal zwierzęta i nie możemy przewidzieć do końca ich zachowań, szczególnie w momencie, kiedy mają kontakt z obcą osobą – w szczególności z dzieckiem. Nawet jeśli nikogo nie ugryzły, są spokojne i kochają towarzystwo maluchów. Nie ryzykujcie! Przestrzegajcie prawa, dbajcie o bezpieczeństwo dzieci i dorosłych w parkach. Puśćcie wolno psy na łąkach lub w lasach, gdzie będą mogły swobodnie biegać bez ryzyka, że zaatakują dziecko. W parkach prowadzajcie je na smyczy. I sprzątajcie po nich, żeby przyjemniej się nam wszystkim spacerowało.

Czy widzieliście, że dziś ruszyła kampania „Czekolada„? Myślicie, że ona zmniejszy powszechny problem psich kup na trawnikach?

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Izabelczyk

    Znam historię pieska, który był uważany za oazę spokoju i przyjaciela rodziny. Pewnego dnia, gdy właściciel nachylił się do torby, coby wypakować zakupy, bez ostrzeżenia rzucił mu się… do gardła. Rodzina oczywiście była w szoku, przecież pies zawsze spokojny… Instynkt. Zwierzęta na dystans. Zwłaszcza przy dzieciach

  • Ada

    Jak najbardziej masz rację. Pies to zwierze i nigdy do końca nie można zaufać. Mówię to z pełnym przekonaniem jako mama i posiadaczka psa.Mimo, że mój syn wychowuje się razem z psem no dobra jamnikiem to zawsze zachowuję nadzór i uczę dystansu i szacunku do psiaka. Na spacerach mimo, że Antek biegnie do każdego czworonoga powstrzymuję go i nawet jak właściciel mówi że nie gryzie lubi dzieci itp nie ufam nigdy do końca i trzymam w bezpiecznej odległości. Inna sprawa, że dzieci szczególnie małe są niedelikatne i choćby tym że nadepną na ogon czy wsadzą palca do oka mogą zdenerwować psiaka. Co do akcji Czekolada dla mnie to abstrakcja bo nie wyobrażam sobie jak miałabym nie posprzatać po swoim psie. Tym bardziej że tymi samymi ścieżkami biega moje dziecko. Także ja nie rozumiem jak można zachowywać się inaczej.

  • Katarzyna Adamczak-Surma

    Gdy nie miałam córki, psy biegające samopas mi nie przeszkadzały, choć czasami czułam lekkie zaniepokojenie, gdy duży pies przelatywał koło mnie. Odkąd jest Lila inaczej patrzę na wolno biegające pieski. Pies nie powinien biegać bez smyczy i kagańca w miejscach publicznych. Nawet bardzo ułożony pies niespodziewanie może zaatakować. Pies nie gryzie do pierwszego razu, a nie wiemy kiedy taki moment nastąpi.

  • Ja kocham psy, ale też uważam, że ludzie często zapominają, że natura jest naturą. Nigdy w 100% nie należy ufać zwierzętom, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci.

  • Maurycy Walikoń

    U nas jest w lesie plac gier i sportów ale my tam wchodzimy z psami bo to fajne miejsce na psie zabawy. A kupy sprzątamy.

  • Maurycy Walikoń

    Jak komuś przeszkadza pies to nie wchodzi na taki plac i tyle.

    • Może to będzie dla Ciebie szok, ale niektórzy ludzie (całkiem sporo nawet) uważają, że ludzie są wazniejsi od psów.

      • Parki parkami, ale psy też biegają (często luzem) po placach zabaw. A te już na 100% są dla dzieci. Ciekawe, czy taki właściciel chciałby, żeby jego pociecha bawiła się w zasikanym piasku, albo co gorsza znalazła tam grubszą niespodziankę. Niestety inteligencja wielu właścicieli pozostawia wiele do życzenia…

  • „On nie gryzie”
    To jak je? Każdy pies gryzie, no chiba. I ugryzie, jeśli się go odpowiednio mocno pociągnie za to czy tamto. A taki Fifi nie wie jeszcze, że są części psiego ciała za które lepiej nie ciągnąć.
    Myślę, że akcja „cz8ekolada” nie pomoże. To głęboko zakorzenione lenistwo, fota dzieci z twarzami wysmarowanymi kupą jest tylko kolejnym bannerem na mieście 🙁

  • Eka

    Ja mam psa, 2 i pół kilo żywej wagi 😉 i nigdy nie spaceruję z nim bez smyczy. Nawet taki maluch potrafi pokąsać, szczególnie, gdy zobaczy na przykład biegnące dziecko. W trakcie tych spacerów również obawiam się innych psów wolno biegających, bo już nie raz mi się zdarzało, że inny czworonóg do nas się rzucił.
    Jestem ogromną przeciwniczką puszczania psa luzem. To jest pies! Nigdy nie wiadomo, co mu w głowie siedzi.
    Mieszkam na wsi, gdzie problem jest nasilony. Ludzie posiadają po kilka psów, które biegają sobie po ulicy, tu poszczekają, tam pobiegną za rowerem, czy samochodem, a nagle nieszczęście się stanie, bo albo kogoś pogryzą, albo wpadną pod samochód i mogą doprowadzić do nieszczęścia. Kocham psy, ale właścicieli już nie. Uważam, że w Polsce powinny być wprowadzone kary pieniężne za takie zachowania właścicieli.
    A hasło „on nie gryzie” niech sobie wsadzą…

  • Madamgreen

    A ja powiem kilka słów od tej drugiej strony, jako właścicielka psa.
    Zacznę od tego, że od samego początku sprzątam po swoim psie, jednak w moim mieście nie jest to takie proste. Zdarzają się ludzie, którzy widząc jak sprzątam po swoim psie patrzą się na mnie jak na człowieka drugiej kategorii, jakby to co robię było wstrętne i nie wiadomo jak złe albo jakbym była. Do tego dochodzi brak śmietników. Psa zawsze wyprowadzam na smyczy, chociaż bardzo nad tym ubolewam, że nie ma miejsca gdzie pies mógłby swobodnie pobiegać. W jedynym parku dla „psów” nie trudno natknąć się na dzieci, które chcą terroryzować mojego psa. Serio. I te pytania rodzicow „gryzie? Może pogłaskać” zawsze odpowiadam, że tak, gryzie jak to na psa przystało. Inni właściciele psów również doprowadzają mnie do białej gorączki, puszczają zapchlone psy gdzie popadnie. Ja mam suczkę, ciężko odgonić te skaczące stado od suki, która bardzo się denerwuje takim nieproszonym towarzystwem – oczywiście właściciele sobie nic z tego nie robią. Wystarczy odrobina kultury i inteligencji obu stron a żyłoby się o wiele przyjemniiej, bez kup na trawnikach, bez zaczepiania psów przez dzieci i dzieci przez psy.

  • Mam psa i w parkach chodzi na smyczy. Jako jeden z nielicznych. Do szewskiej pasji doprowadzają mnie psy luzem biegające i ich beztroscy właściciele. Zwłaszcza, gdy te przecież „łagodne pieski” rzucają się na mojego psa. Jeszcze gorzej, gdy spaceruję z psem i moim synkiem. To istny horror.

    • Tak, uwielbiam kiedy na naszego 30 kg psa skacze jakiś mały york. Bo malutki, bo słodziutki, bo właściciel ma to gdzieś. Raz nawet dostałam porządny opierdziel od takiego właściciela kiedy mój owczarek w końcu chciał ugryźć małego napaleńca. Bo niby agresywny, tylko ja też bym się wkurzyła gdyby ktoś obcy z rozbiegu mi na plecy wskoczył.

  • Niektórzy niestety ignorują potencjalne niebezpieczeństwo. Pies może być najłagodniejszy, ułożony, ale nigdy nie wiadomo, jak zareaguje.

  • Maurycy Walikoń

    Jak ktoś nie może psa puścić to go niech nie puszcza. Ale ja nie zamierzam widzieć wszystkiego w czarnych barwach. U mnie w lesie obok osiedla dużo ludzi chodzi z psami bez smyczy a późnym popołudniem nawet się spotykamy. Wiadomo jest że psy nie są na smyczy bo to nie miałoby sensu. Ja mam taką opinie że taki pies co chodzi ciągle na smyczy jest bardziej skłonny do agresji od takiego co chodzi od małego luzem i nikt go nie szarpie na smyczy nie pozwalając na nic.

  • Ja w takich sytuacjach myślę po prostu „Co mówi prawo?” i tyle- kropka. Skoro tak ma być, to niech będzie. Nie mam psa, nie mam dziecka, ale zetknięcie 40kg czworonoga, nawet gdy chce się tylko bawić z 5-10kg dzieckiem- może być niebezpieczne. Mój chłopak przez 8 lat miał na plecach szramy po pazurach, gdy jako 5 latek bawił się z swoim owczarkiem niemieckim, który na niego naskoczył. Nie zaatakował, bo prostu się bawili.

  • Podstawa to odpowiedzialny właściciel psa i odpowiedzialny rodzic; sama mam dużego psa, ułożonego, ale nigdy nie zaufam mu w 100%; chodzi na smyczy, a spuszczany jest z niej w lesie, na łąkach; natomiast często jesteśmy napadani przez rozochocone dzieci chcące głaskać mojego miśka; sensowny rodzic zawsze zapyta czy dzieciak może pogłaskać psiaka, ale sporo jest takich, którzy nawet nie zauważają, że dziecko pobiegło nie wiadomo gdzie i usiłuje nawiązać bliższą znajomość z 60 kg stworem 😉

  • Maurycy Walikoń

    Ja tylko kilka razy kupę sprzątnąłem ale to dlatego że chodzę do lasu.
    Widzę że słowo nie ma już znaczenia. Dlaczego sobie nie wierzymy ? Czy to znaczy że już nie warto nic mówić. Skoro mówi człowiek że jego pies nie gryzie to znaczy że nie gryzie. Jakby gryzł to by sobie poszedł gdzie indziej nie narażając innych.

    • Ale to czy gryzie, czy nie nie ma żadnego znaczenia. Skoro jest regulamin, że w danym parku pies ma mieć kaganiec i ma być prowadzony na smyczy, to tak ma być i juz. A to, czy gryzie, czy nie, nie ma nic do rzeczy.

  • Projektujemy Zdrowie

    Myślę, że najważniejszy jest tutaj rozsądek. Ja nie jestem za „kagańcowaniem” wszystkich zwierząt, ale smycz (nawet długa) często by się przydała. Ja sama boję się psów i wiem, że one to wyczuwają. Jednak też nie powinniśmy przesadzać i myślę, że zdrowy rozsądek zarówno po stronie rodzica, jak i właściciela psa to najlepsze rozwiązanie 🙂

  • Pozwolę się nie zgodzić – jako rodzic masz prawo wejść z dzieckiem wszędzie. W Polsce mamy tysiące bzdurnych zakazów wprowadzania psów praktycznie wszędzie (kiedy w Niemczech możemy wejść z psem do centrum handlowego, są nawet plaże dla psów). Miejscem w teorii przeznaczonym dla dzieci jest plac zabaw – zazwyczaj ogrodzony. Park w wielu miastach jest w zasadzie jedyną przestrzenią, gdzie pies ma możliwość przebywać i się wybiegać – bardzo trudno, aby zrobił to na smyczy. Rozumiem Twoje obawy o dziecko, ale uważam, że tak – powinnaś dziecka nie puszczać samodzielnie w takich miejscach, bo jest to miejsce do aktywnego spędzania czasu – są tam rowery, biegający ludzie i psy. Wszystko potencjalnie bezpieczne i niebezpieczne.
    Właściciele psów jeżeli spuszczają psa ze smyczy to zazwyczaj wiedzą, że pies nie jest agresywny – w przeciwnym razie w pierwszej kolejności atakowałby inne psy. Jeżeli pies nie lubi dzieci i psów – żaden właściciel w tłumie ludzi ze smyczy go nie spuści. Ale spuszczać ze smyczy psa musisz i dla wielu ludzi park jest jedynym takim miejscem. Nie możemy uzuropować sobie każdego skrawka ziemi dla względnego bezpieczeństwa. Owszem, są nieodpowiedzialni właściciele, ale też nie warto panikować. Wychowałam się w domu pełnym psów i uwierz, że szansa, że pies zrobi krzywdę dziecku jest nikła. Nawet przestraszony pies, jeżeli już użyje zębów, to do ostrzeżenia, delikatnie muskając nimi drugiego człowieka. O krzywdzie nie ma mowy, choć pewnie dziecko się przestraszy.
    Najlepszym sposobem jest pozwalanie dziecku na przebywanie ze zwierzętami i uczenie go, że nie wolno zwierzętom robić krzywdy, zachowywać się przy nich głośno i nie bać się ich. Mówi to dziecko wychowane z 10 psami, a wśród nich były m.in. wilczury i dobermany 😉

  • Tragedia. My akurat psów się boimy, a jak leci taki po ulicy bez kagańca i smyczy to mamy ochotę uciekać.

  • Odkrywcza Mama

    A ja choć kocham psy, mam z nimi przykre doświadczenie. 1,5 roku temu pies babci rzucił się na mojego synka. Młody nic mu nie zrobił, pies był zwyczajnie zazdrosny. Trudno mi wspominać ten koszmar, gdybyście byli ciekawi opisałam to kiedyś na swoim blogu: http://odkrywczamama.blogspot.com/2014/08/z-doswiadczenia-kiedy-dziecko-pogryzie.html. Od tego wydarzenia także uważam, że psy nie powinny biegać po parku bez kagańca, a właściciel ma obowiązek go pilnować! Żaden tekst „Ten pies nie gryzie” albo „piesek lubi dzieci” mnie nie uspokaja. Sorry…

  • Maurycy Walikoń

    Jak cię nie uspakaja to sobie idź gdzie indziej i tyle.

  • Maurycy Walikoń

    A po za tym dlaczego zaufałaś tamtemu psu ? Bo to pies mamusi ? Może on nie był socjalizowany. Wyprowadzany tylko na smyczy i z dala od innych psów i ludzi. Że niby to pies z rodziny to znaczy że ok. Ja jako człowiek nie czuję się odpowiedzialny za grzechy innych ludzi a moja suka nie jest odpowiedzialna za grzechy swojego gatunku.

  • mnie bardziej niż to przeraża jak ludzie wyprowadzają psy na placu zabaw…i nie sprzątaja 🙁 A wierz mi, są takie miejsca… Ja boję się psów, nie chcę, żeby moja córka się ich bała, więc jej nie straszę. Ona lubi psy i ufa im, też podbiega czesto żeby pogłaskać, i nie rozumie jeszcze że jak pieska nie zna, nie wolno tego robić.

  • Sama mam psa i ZAWSZE jest na smyczy tam, gdzie są ludzie. Nie wyobrażam sobie innej opcji, pies to tylko zwierzę. Aż i tylko. Nie wiemy co zrobi w 100%, a kiedy dołączyć do tego dziecko, które nieświadomie może to zwierzę szturchnąć, pociągnąć, rozdrażnić to mieszanka staje się wybuchowa.

  • Niedaleko nas jest skwerek czystej zieleni. Wisi tabliczka – zakaz wprowadzania psów i na środku pan na ławeczce z psem bez smyczy najczęściej. Ta zieleń nijak się ma do czystej zieleni, dlatego rzadko tam chodzimy z dziećmi. Ale często mam ochotę spytać takiego pana bądź panią czy potrafią czytać… Bo jak nie to się nie czepiam 🙂

  • Maurycy Walikoń

    Miasto powinno posprzątać te kupy.

  • Marta Kasperczyk

    Kiedy słyszę „spokojnie, on nie gryzie” odpowiadam „ale ja nie wiem czy któryś z nich* nie ugryzie”- mina człowieka z psem bezcenna 😉

    *- 2 panowie w wieku 6 i 8 😀