Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa?

pojawienie się rodzeństwa

Pewnie każda mama ma swój pomysł na oswojenie dziecka z myślą o przyszłym rodzeństwie. Ja postanowiłam opisać Wam jak sama przygotowuję Filipa na narodziny brata.

Kiedy powiedziałam Filipowi o ciąży?

Filip dowiedział się o ciąży tego samego dnia co ja i mój mąż. 🙂 Była to bardzo ważna informacja, której nie mogłam zatajać, ponieważ musiałam ograniczyć nasze szaleństwa podczas zabawy. Fi nie mógł już siadać na mój brzuch, nie mógł skakać po łóżku, kiedy ja odpoczywałam. Mówiłam mu wtedy, że u mamy w brzuszku rośnie dzidziuś i trzeba być ostrożnym. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że dla niego była to czysta abstrakcja, jednak wiedział, że coś się zmienia.

Badania

Ze względu na to, że Filip jest ze mną w domu, na badania do laboratorium chodzimy razem. Myślę, że dzięki takiemu oswajaniu, jeśli byłaby potrzeba pobrania u niego krwi, to byłby spokojniejszy. Zna już miejsce i panie pielęgniarki, ja pobierania krwi się nie boję, więc też nie widzi na mojej twarzy żadnego grymasu.

Na wizyty do ginekologa też chodzimy wspólnie. Chcę, aby mój mąż był obecny podczas konsultacji, więc Filipa musimy zabierać ze sobą. Jeśli potrzebne jest badanie ginekologiczne, to zwyczajnie chłopaki siedzą po drugiej stronie parawanu. Za to badanie USG oglądamy wspólnie na monitorze. Uważam, że pokazywanie dziecku maluszka daje mu bardziej namacalny znak, że w brzuchu naprawdę ktoś rośnie. Filip zawsze jest zachwycony słuchaniem bicia serca Michała. Dla niego to wielka przygoda i zawsze cieszy się, kiedy jedziemy do pana doktora. 🙂

Dzięki temu, że zna to badanie, wykonanie u niego USG brzucha w ostatnim czasie było świetną zabawą bez stresu. Zdziwił się tylko, że w jego brzuchu nie bije serduszko. 😉

Rozmawiamy

Przygotowuję Filipa przed urodzeniem się brata rozmowami. Mówię, dlaczego rośnie mi brzuch, pokazuję zdjęcia, kiedy nosiłam jego pod sercem. Mówię, że Michał rośnie, a kiedy będzie już duży, to pojadę do szpitala i urodzę dzidziusia z którym wrócimy do domu. Pokazuję Filipowi zdjęcia i filmy jak był noworodkiem. Tłumaczę, że jak urodzi się brat, to nie będzie się od razu z nim bawił, bo małe dzieci śpią, jedzą i trochę płaczą. Fi wie, że Michał będzie pił mleko z piersi mamy. Odpowiadam na jego pytania, choć na razie nie zadaje ich zbyt wiele.

Czego nie robię?

Nie wykręcam się ciążą. Kiedy jestem zmęczona, lub gorzej się czuję, mówię otwarcie, że muszę się położyć, bo boli mnie głowa lub brzuch. Nie mówię, że nie będę się z nim bawić, bo mam w brzuchu dzidziusia. Tak samo z noszeniem na rękach – mówię, że nie mam siły, lub bolą mnie ręce. Unikam mówienia, że nie zrobię czegoś z powodu ciąży z prostego powodu. Nie chcę, żeby Filip zraził się do brata. Nie chcę, aby myślał, że źle się czuję lub nie poświęcam mu tyle czasu ile by chciał, bo Michał jest w brzuchu.

Nastawiam go pozytywnie

Wiem, że początki mogą być trudne. W końcu świat tej jesieni dwukrotnie stanie mu na głowie. Najpierw przedszkole, później młodszy brat. Jednak wszystko, co jest z tym związane przedstawiam Filipowi w jasnych barwach. Optymistyczne podejście jest bardzo ważne. Mówię mu, że będzie super i sama w to wierzę. Nie zastanawiam się w jego obecności co to będzie, kiedy pojawi się drugi szkrab. Nie zaprzątam sobie głowy tym, że mogą być sceny zazdrości, czy uwstecznieniem się – to wcale nie musi się pojawić. Wszystkimi wątpliwościami dzielę się z mężem, żeby nie zaburzać spokoju Filipa.

Zwracam uwagę

Zwracam uwagę na to, aby nikt nie zmącił mojej pracy, czyli trwającego przez 9 miesięcy przygotowania Filipa na pojawienie się rodzeństwa. Niestety często muszę pilnować tego, co słyszy Fi od innych osób. Przykład?

Kilka dni temu w sklepie kasjerka zaczepiła Filipa, pytała czy będzie miał brata czy siostrę. Gdy odpowiedział, zapytała mnie jaka będzie różnica wieku między chłopcami. Kiedy odpowiedziałam, pani zwróciła się do Fi ze słowami: „ale będziesz miał przerąbane”.

Mnie troszkę wmurowało, ale Filip na szczęście nie usłyszał i zapytał: „mamo, co powiedziała pani?”

Powiedziałam mu „pani powiedziała, że to cudownie, że będziesz miał braciszka!”. Kasjerka po moich słowach mocno się zmieszała, potaknęła głową i zakończyła rozmowę.

Chętnie poznam Twoje metody na oswajanie starszaków z wiadomością, że będą mieć rodzeństwo. Podziel się w komentarzu swoimi radami, myślę, że niejednej mamie to pomoże!

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Wiele zależy od wieku starszaka. U nas B (teraz 1,5 ) była przerażona każdym badaniem USG. Niewiele damy radę jej przetłumaczyć, ale sama widzi, że coś się szykuje. No i dobrze, że nie muszę leżeć, bo nie przyjmuje żadnej wymówki…

  • Między naszymi paskudami jest półtora roku, w sumie od samego początku Amon wiedział, że w brzuszku jest dzidzia, głaskał, słuchał i przytulał. Jak się urodziła siostra to był bardzo bardzo pomocny, bo się długo nie mógł doczekać, aż będzie nowa dzidzia. Na badania go nie zabierałam, bo i na większość sama chodziłam (przychodnię miałam 300 metrów od domu). Facet, jak to facet „a po co, już widziałem”. Na prenatalne poszliśmy razem 😀 wystarczy.

  • Nie mamy starszego ani młodszego rodzeństwa, więc i nas w domu taka sytuacja nie miała miejsca. Dobrze, Kasiu, że o tym piszesz, bo z pewnością przyda się niejednej mamie. Na niektóre sposoby oswajania dziecka z pojawieniem się rodzeństwa nawet byśmy nie wpadły.

  • Natalia Sosnowska

    My napisaliśmy list od młodszej siostry z brzucha i wysłaliśmy go prawdziwa pocztą do Oliwki:). Oliwka była w totalnym szoku i od tamtej pory faktycznie moja ciąża przestała być dla niej abstrakcja- Helenka do niej przemowiła:) List wisiał aż do porodu nad jej łóżkiem .. oczywiście Helena obiecała przywieźć jej ze szpitala upragnioną lalkę w powitalnym prezencie a Oliwka czekała na Helenke z grzechotka która sama wybrała…:) To fantastyczny czas:))(

  • Ewa Kayenn

    My też dużo rozmawialismy z nasza Kingą, obyło się bez żadnych scen zazdrości a młodsza corcia jest oczkiem w głowie starszej. Cieszą się sobą, bawią się razem, cudowne widoki. Świetny wpis.

  • Ja na myśl o drugim dziecku oblewam się zimnym potem. Tak jak są kobiety stworzone do bycia mamą większej gromadki, tak ja zostałam stworzona do bycia mamą jedynaka.

  • Dużo i ciepło rozmawialiśmy z synem na temat pojawiającego się rodzeństwa, miał zaledwie roczek, ale mocno angażował się w sprawy młodszej siostrzyczki. 🙂

  • To „Czego nie robię” jest bardzo ważne! Świetnie że o tym napisałaś. Ja pewnie bym powiedziała dziecku jak jest, czyli nie mogę bo ciąża (w uproszczeniu) – nie zdając sobie sprawy z tego, jak odbiera taką informację dziecko.

  • Gosia

    Pięknie to opisałaś, u nas było podobnie. Były rozmowy i planowanie naszego życia z tym że Kacper miał 13 lat a bliźniaki 12 jak pojawił się Jaś.

  • Świetnie odpowiedzialas Fi przy kasjerce. Ludzie czasami sie nie zastanowia, co mówią takim.maluchom, a konsekwencje moga być różne. Fajnie, ze dużo rozmawiacie:) to na pewno przyniesie efekty

  • Fajnie, że o tym napisałaś, bo sama jeszcze nie do końca wiem, jak rozmawiać z Zuzią na temat rodzeństwa. Mówiliśmy jej już, że u mamy w brzuszku jest dzidzia. Widziała też zdjęcie USG, ale dla niej to kompletna abstrakcja, a szczególnie, że maluszek miał na nim dopiero 0,72 cm 🙂 Nie ma jeszcze 2 lat, więc nie do końca wiem, jak się za to zabrać. Ale wiem, że obecnie chce dzidzisia. Jak ją wiele razy pytałam, czy chciałabym w domu mieć dzidzię, to zawsze mówiła, że tak i była pełna entuzjazmu. Czuję, że będzie na rodzeństwo niecierpliwie czekać. Jestem dopiero na początku ciąży, więc mam trochę czasu. Dzięki Tobie wiem, że nie mogę mówić, że nie zrobię czegoś z powodu ciąży. Nawet wcześniej nie pomyślałam, jak to może wpłynąć na dzieci.

  • Monika

    Ja robiłam bardzo podobnie. Starszak (3l) wiedział od razu i to on mówił reszcie rodziny, że u mamy w brzuchu jest dzidziuś- czuł się wtedy mocno doceniony i ważny :). Na wizyty razem nie chodziliśmy, raz mu pokazałam zdjęcie z USG- lekko się wystraszył, tego „czegoś” więc sobie darowałam, więcej nie pokazywałam. No i dużo bardziej nastawiałam na to, że maluch będzie płakał i będzie mnie mocno potrzebował, tak jak on potrzebował mnie.
    I jako, że odzwyczajaliśmy od piersi jak już byłam w drugiej ciąży to nacisk kładłam na to, że dzidziuś będzie pił mleko z cycy. Ale zadowolony był, bo dzidziuś nie może jeść czekolady, więc jakoś tego „cycy” darował :D>