Niebezpieczna choroba, którą możesz przegapić po porodzie

pexels-photo-167704

My matki tak mamy, że po porodzie najważniejsze jest dla nas dziecko. Dziecko, a potem długo, długo nic. To na nim fiksujemy swoją uwagę i dla niego nasz świat staje na głowie. Nasz rytm dobowy przestawia się na nowe tory. Nieprzespane noce, jedzenie posiłków w biegu, stres związany z nową sytuacją, karmienie piersią – na to wszystko możemy zrzucić nasze gorsze samopoczucie. Niestety łatwo w ten sposób możemy przegapić poważną chorobę.

Ja również straciłam czujność. Szybki powrót do wagi po porodzie, oraz ciągłe chudnięcie sobie oraz bliskim, którzy się martwili moim szczupłym wyglądem, tłumaczyłam karmieniem piersią. Przecież to ono często powoduje spadek masy ciała u matki. Jestem chuda i nie czuję się dobrze w takim ciele. Jednak cały czas miałam w głowie jedyny powód chudnięcia – karmienie. To samo dotyczyło braku miesiączki, tłumaczyłam się podwyższonym poziomem prolaktyny.

Nerwowość i rozdrażnienie zwalałam na zbyt małą ilość snu oraz zwykłe zmęczenie. W końcu mam dwoje dzieci, a czasu dla siebie praktycznie wcale. Oczywiście chodzi mi o czas taki zupełnie dla samej siebie, gdzie nie muszę prasować kiedy dzieci śpią, lub przerywać oglądania filmu na kolejną pobudkę malucha. Samotne zakupy? W spożywczaku na pół godziny. Reszta w biegu, zerknięcie na wieszaki bez mierzenia w sklepie z odzieżą. Trudno to nazwać odpoczynkiem. Poza tym bycie mamą czterolatka też daje w kość i potrafi wytrącić z równowagi. Ciężko wtedy o spokój.

Uczucie kołatania serca? Właściwie zwykle miałam przyspieszony puls, taka uroda. Może teraz trochę częściej się to pojawia i zwracam na nie uwagę. Ale przecież przemęczenie, nerwy – jest wytłumaczenie.

Przy błahej chorobie górnych dróg oddechowych lekarka zapytała mnie, czy choruję na tarczycę.

Ja? A skąd! Zawsze wyniki miałam książkowe, w ciąży też wszystko było w porządku. Nigdy nie miałam problemów z tarczycą, zresztą w ciąży również badałam poziomy hormonów i wszystko było w porządku. Ale zaraz, zaraz… przecież moje objawy wymienione wyżej i jeszcze kilka dodatkowych mogą świadczyć o nadczynności tarczycy! Dopiero wtedy mnie olśniło i zrobiłam badania.

Poporodowe zapalenie tarczycy

To choroba, którą bardzo łatwo można przegapić. Poporodowe zapalenie tarczycy pojawia się do roku od zakończenia ciąży (dotyczy również poronień). Zapalenie ma charakter autoimmunologiczny  i może objawiać się nadczynnością, niedoczynnością lub nadczynnością przechodzącą później w niedoczynność tarczycy. Zwykle pojawia się między 3 a 6 miesiącem po zakończeniu ciąży. Dotyczy ok. 5% kobiet.

Poporodowe zapalenie może mieć różny charakter. Jest to zaburzenie czynności tarczycy w postaci nadczynności, niedoczynności lub nadczynności przechodzącej w niedoczynność. Stąd objawy choroby będą miały różny charakter – zależnie od postaci.

U kogo jest większe ryzyko poporodowego zapalenia tarczycy?

  • u kobiet, które już wcześniej chorowały na PZT
  • u kobiet z cukrzycą typu 1
  • u kobiet u których wcześniej stwierdzono już podwyższone stężenie przeciwciał (aTPO)

Objawy niedoczynności tarczycy

  • sucha skóra
  • zaparcia
  • wzrost masy ciała
  • zmęczenie
  • stany depresyjne
  • zaburzenia miesiączkowania
  • problemy z koncentracją i zapamiętywaniem
  • zmniejszenie libido
  • łamliwość paznokci
  • wypadanie włosów

Objawy nadczynności tarczycy

  • spadek masy ciała (mimo wzmożonego apetytu)
  • przyspieszone tętno
  • nadwrażliwość na ciepło
  • potliwość
  • nerwowość
  • nadpobudliwość
  • bezsenność
  • drżenie palców
  • zaburzenia miesiączkowania
  • biegunki
  • łamliwość paznokci, wypadanie włosów

Jak widzisz wiele z objawów można zrzucić na karb zmęczenia opieką nad niemowlakiem, dlatego bardzo łatwo przegapić tę chorobę.

Poporodowe zapalenie tarczycy – co dalej?

Jeśli cierpisz na poporodowe zapalenie tarczycy, musisz być pod kontrolą endokrynologa. On w razie potrzeby wdroży leczenie. Jeśli masz nadczynność tarczycy z silnymi objawami, leczenie będzie trwało około 2 miesięcy. Jeśli cierpisz na niedoczynność tarczycy, leczenie będzie zależało od objawów (od tego jak bardzo są nasilone), aktualnego poziomu TSH oraz od Twoich planów. Generalnie ważne jest utrzymanie poziomu TSH poniżej 10. Jeśli planujesz kolejną ciążę, to TSH oczywiście będzie musiało być nie większe niż 2,5.

Pocieszający jest fakt, że nawet 80% zaburzeń czynności tarczycy przemija po 12-15 miesiącach i nie wymaga dalszego leczenia. U 20% kobiet niestety ten stan nie przemija i przechodzi w trwałą niedoczynność tarczycy.

Badania tarczycy po porodzie

W tej chwili nie zaleca się rutynowych badań tarczycy w kierunku poporodowego zapalenia tarczycy u każdej kobiety. Badanie poziomu TSH zaleca się jedynie kobietom z grupy ryzyka w 3 i 6 miesiącu po porodzie. Również kobiety z depresją poporodową powinny być zbadane w kierunku zaburzeń czynności tarczycy.

Uff…

Na szczęście okazało się, że moja tarczyca jest zdrowa, a wyniki idealne. Faktycznie moje objawy są spowodowane przemęczeniem organizmu jakie serwuje mi macierzyństwo, jednak zobacz jak łatwo mogłam przegapić chorobę tarczycy. I choć po porodzie nie trzeba robić rutynowego badania TSH, to myślę, że warto to zrobić.

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • eV

    I bez porodu warto. To naprawdę częsta choroba, a sama świadomość może pomóc.

  • O tarczycę warto dbać bez względu na wiek i płeć, gdy o tym zapomnimy może być naprawdę nieciekawie.

  • Dla mnie grunt to pozytywne i regularne badania… chociaż sam nie robię tego, jednocześnie przypominając innym.