Być mamą drugi raz…

IMG_3435

Zawsze wiedziałam, że chcę mieć więcej niż jedno dziecko. Po urodzeniu Filipa byłam pewna, że macierzyństwo to było moje marzenie. Po ponad dwóch latach wiedziałam, że drugie dziecko da mi spełnienie. Choć będąc w drugiej ciąży miałam wiele obaw, czy dam sobie radę z dwójką małych dzieci. Nie wiedziałam jak będzie wyglądała nasza codzienność, jak Filip zareaguje na pojawienie się w domu brata.

Kiedy pojawił się Michał…

Michał urodził się późną jesienią, czyli w sezonie chorobowym. Filip od września poszedł do przedszkola i na początku chorował naprawdę sporo i dość poważnie – miał za sobą pierwszy antybiotyk w życiu. Im było bliżej porodu, tym ja coraz bardziej drżałam przy każdym jego kichnięciu. Bardzo bałam się kolejnych chorób, dlatego postanowiłam wzmacniać jego odporność, co na szczęście uchroniło go przed przeziębieniem w listopadzie. Ale, żeby nie było tak kolorowo, kiedy jeszcze byliśmy z Michałem w szpitalu, Filip zachorował na zapalenie spojówek, zaraził swoją babcię i kiedy wróciliśmy do domu musiałam go izolować od brata. Na szczęście Michał nie był wymagającym dzieckiem i dał mi dużo czasu, który mogłam z uwagą poświęcić starszakowi. Kiedy Filip wyzdrowiał, zainteresowanie bratem nie było zbyt wielkie. Ale wiedział, że mama musi karmić, musi przewijać malucha, nosić na rękach. Czasami przyszedł go pogłaskać, witał po przyjściu z przedszkola. Nie był zaborczy, nie złościł się, kiedy nie mogłam poświęcić mu czasu. A w przedszkolu podobno z dumą powiedział, że ma brata, jednak w domu czuł, że nie ma w co się bawić z dzidziusiem i zajmował się swoimi poważnymi sprawami. 🙂

Naturalnie…

Kiedy jeszcze siedziałam na sali i czekałam na operację, nie mogłam sobie wyobrazić co zdarzy się za godzinę. Kiedy jednak dostałam Michała w ramiona, wszystko było takie naturalne. Nie bałam się tego, co będzie dalej, byłam spokojna i spełniona. Wiedziałam, że to był idealny moment na pojawienie się drugiego dziecka.

Z Michałem od początku było mi łatwiej – wiedziałam co robić, na co zwracać uwagę. Przestawienie się na nocne pobudki też nie było dużym wysiłkiem.

Michał nie jest też zbyt wymagającym dzieckiem, więc w żadnym stopniu nie czuję ciężaru podwójnego macierzyństwa. Urodzenie go praktycznie nie zaburzyło mojego rytmu dnia, wręcz przeciwnie, doszedł kolejny element, który sprawia, że dzień jest fajniejszy!

Porównywanie

Zdarza mi się porównywać Michała do Filipa, oczywiście chodzi mi o rozwój w poszczególnych miesiącach życia. I choć wiem, że każde dziecko jest inne, to nie mogę się od tego porównywania powstrzymać. Kiedy pojawił się pierwszy uśmiech, złapanie za stópki, obrót na bok… Jest jednak mały plus moich obserwacji. Może pamiętasz – Filip miał problemy ze wzmożonym napięciem mięśniowym oraz asymetrią. Długie miesiące rehabilitacji pozwoliły nam go z tego wyprowadzić. Kiedy zobaczyłam, że Michał też zaczyna mieć problem z asymetrią, to zaczęłam działać – wcześniejsze skierowanie do poradni rehabilitacyjnej, ale też prywatne spotkanie z fizjoterapeutką dziecięcą, wdrożenie ćwiczeń w domu, oraz prawidłowego noszenia, pielęgnowania. Widzę znaczną poprawę i mam nadzieję, że unikniemy rehabilitacji w poradni.

IMG_3479

Taki duży, taki mały

Faktycznie, kiedy urodzi się dziecko, to starszak automatycznie dorośleje i rośnie w naszych oczach minimum 10 cm. Za to noworodek, a później niemowlak wydaje się taaaaki maleńki i kruchy! Z perspektywy czasu widzę, że opieka nad Filipem mniej mnie stresowała niż nad Miśkiem. Filip rósł, robił się coraz silniejszy, a Michał wydaje mi się cały czas takim małym, wrażliwym bobaskiem. Filip w jego wieku próbował już pierwszych stałych posiłków, a patrząc na Michała nie wyobrażam sobie go z marchewką w buzi. 😉 Wydaje mi się mniejszy niż jest w rzeczywistości, choć rozwojem nie odbiega od starszego brata w 5 miesiącu życia.

Zazdrość

IMG_3451

Sporo osób ostrzegała mnie przed zazdrością Filipa o młodszego brata. Ja całą ciążę byłam nastawiona optymistycznie, dużo tłumaczyłam Filipowi i miałam nadzieję, że nie będzie to stanowiło u nas problemu. I faktycznie zazdrość praktycznie nie występuje. Każdy z chłopców ma czas sam na sam z mamą i tatą, wymieniamy się, spędzamy również czas wspólnie. Zazdrość, o ile tak można o niej powiedzieć przejawia się tym, że Filip mówi „mnie też połaskocz tak jak Michała, też jestem dzidziusiem” i kładzie się koło brata, bawimy się na zmianę. Upomina się o uwagę, ale bez histerii i bicia. Bardzo się cieszę, że radzi sobie z dzieleniem się rodzicami z młodszym bratem.

Zatrzymajcie czas!

Upływający czas widzimy po rosnących dzieciach. Jeśli jest ich dwoje, to czas przyspiesza podwójnie. Nie wiem kiedy minęły te 5 miesięcy. Po urlopie macierzyńskim planuję wrócić do pracy i szczerze mówiąc na chwilę obecną sobie tego nie wyobrażam. Pewnie przez to, co napisałam powyżej – Michał jest taki malutki. 😉 Ale tak serio – chciałabym, aby doba miała 48 godzin. Wtedy byłaby szansa, że się wyśpię, ale też wycisnęłabym 100% z macierzyństwa. Chociaż z drugiej strony potrzebowałabym jeszcze 4 razy więcej cierpliwości (kto ma w domu przedszkolaka, ten zrozumie ;)).

IMG_3826

Jest super

Super jest być mamą dwóch chłopaków. Widzieć jak tworzy się między nimi więź. Na początku Filip może nie był bardzo zainteresowany bratem, ale teraz, kiedy Michał jest bardziej bystry, fajnie zaczynają budować relację. Fi opiekuje się Miśkiem, głaszcze, gilgocze, próbuje rozśmieszać, daje smoczka w sytuacji kryzysowej. A Michał  jest wpatrzony w brata jak w obrazek. Jeśli w pokoju jesteśmy we czworo, to Filip jest w centrum uwagi młodszego brata. Ja już nie pamiętam jak nam było we troje. We czworo jesteśmy bardziej ubogaceni i szczęśliwi.

IMG_3678

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Bardzo fajnie przeczytać taki tekst. Też mam podobne obawy i mam nadzieję, że u mnie też się nie sprawdzą. Chociaż na razie jestem na etapie samego myślenia o drugim maleństwie. Muszę się jeszcze pierwszym nacieszyć.

    Super, że u Was tak to wygląda i mam nadzieję, że im będą starsi, tym bardziej zżyci się staną. Rodzeństwo to bardzo fajna sprawa.