Opanowany przez nastroje i kaprysy

To, że nie należy bić dzieci jest prawdą oczywistą. Choć czasami popadam w ogromną złość, kiedy Filip coś zmajstruje to zawsze opanowuję się, żeby tylko nie podnieść na niego ręki. Zawsze mi się to udaje, nie wyobrażam sobie inaczej. Nie chcę wdawać się w szczegóły, nie chcę pisać elaboratów na temat przemocy w domu, bo w blogosferze był on wiele razy poruszany. Jednak wczoraj czytając „Papugi z placu d’Arezzo”, która nie jest książką dotykającą tematu wychowania, natrafiłam na fragment, który chciałam Wam zacytować, aby skłonić Was do przemyśleń.

blog_sb_4753006_7268853_tr_bil1

„Tak samo jak tamta dziewczynka, był bitym dzieckiem. Na nim również dorosły wyładowywał swoją wściekłość, chociaż on nie rozumiał dlaczego. Był pewny tylko jednego: gdy jego ojciec, z takiego, czy innego powodu, unosił się gniewem, on dostawał lanie. Po uderzeniach następowało najgorsze: pocałunki biorące się z wyrzutów sumienia. Czując się winnym, ojciec obsypywał go pieszczotami, chociaż chwilę wcześniej bił go po twarzy tak mocno, że powstawały krwiaki. (…) Jeśli nie znosił, żeby go dotykano, to dlatego, że jego ojciec łączył każdy dotyk z przemocą. Ponieważ matka w ogóle go nie dotykała, wątpił, czy ciało może być czymś innym niż obiektem brutalnie opanowanym przez nastroje i kaprysy bliźniego. Rodzice zdusili go, nie pozwalając mu się rozwinąć.”

Pamiętajcie, że bicie dziecka, nie będzie chwilową karą. Będzie tylko rozładowaniem emocji dorosłego. Dla dziecka będzie to krzywda, którą będzie nosiło w sercu całe życie. I będzie się ona odbijać w relacjach z innym człowiekiem również w życiu dorosłym.

Jeżeli chcesz podnieść rękę, to podnieś i walnij nią w ścianę.

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też: