Jak to jest być położną?

być położną

Może zastanawiałaś się kiedyś jak to jest mieć konkretny zawód. Ja wybierając studia nie myślałam, że położnictwo będzie miało tak duży wpływ na moją codzienność. Chcę pokazać Ci co zmieniło się w moim życiu odkąd zostałam położną. Nie będę jednak pisać o pracy, tylko o tym jaka jest codzienność położnej. Jakie są tego plusy i minusy.

Ciało

Dzięki studiom, praktykom, pracy poznałam bardzo dobrze fizjologię człowieka, a przede wszystkim fizjologię kobiety oraz ciąży. Ta wiedza bardzo pomaga mi w codzienności. Wsłuchałam się w moje ciało, doskonale wiem co się ze mną dzieje w danej chwili. Przed ciążą świetnie znałam swój cykl miesiączkowy, teraz w ciąży wiem jakie zmiany zachodzą w moim organizmie.

Taka wiedza daje dużo spokoju. W ciąży mam różne dolegliwości. Nie znając jej fizjologii bardzo stresowałabym się każdym kłuciem w podbrzuszu, zawrotami głowy czy uczuciem duszności. Teraz wiem, że są to objawy bardzo często towarzyszące ciąży. Jest to reakcja na zmiany, które dochodzą w moim ciele np. zwiększoną o kilkadziesiąt procent objętość krwi, rosnącą macicę powodującą ucisk na organy wewnętrzne, zmiany hormonalne, które mają wpływ nie tylko na ciało, ale również na moją psychikę. Dobrze jest wiedzieć te rzeczy i nie stawać z rozłożonymi rękami i łzami w oczach mówiąc „nie wiem co się ze mną dzieje”.

Bez tabu

Nie ma dla mnie tematów tabu jeżeli chodzi o ciało, dzięki czemu swobodnie, bez ściszania głosu mogę mówić o rzeczach, które bardzo często krępują osoby niezwiązane z kierunkami medycznymi. Bez problemu nazywam intymne części ciała, nie budzą one we mnie poczucia wstydu. Kiedy jestem u lekarza nie krępuję się moich dolegliwości, mówię wprost, co i jemu ułatwia pracę.

Są kobiety, które mają problem z wyrażeniem tego co czują, z mówieniem o sferze intymnej. Wstydzą się swojego ciała. Muszę domyślać się, zgadywać, wypowiedzieć to, co im nie przejdzie przez usta i wtedy mogę im jakoś pomóc.

Pamiętam, że na początku praktyk wstydziłam się trochę patrzeć na rozebraną kobietę. Nie dość, że sama czułam skrępowanie, to miałam wrażenie, że kobieta również nie czuje się z tym komfortowo. Proces przełamywania barier trwał trochę czasu, na pewno nie było to swobodne. Położna, jakby nie patrzeć bardzo mocno wchodzi w sferę intymną kobiety. Powoli, małymi krokami oswajałam się ze swoim ciałem, z ciałem innych kobiet. Podchodzę do tego z dużym szacunkiem, ale przełamałam tabu i pozbyłam się wypieków na policzkach podczas wykonywania pracy.

Znajomości

Nie ukrywam, że bycie położną ułatwia mi czasami życie, szczególnie w sytuacjach kiedy sama jestem pacjentką. Lekarze zwykle traktują mnie bardziej profesjonalnie niż odbywało się to zanim zostałam położną. Mogą używać przy mnie terminologii medycznej, bez dodatkowego tłumaczenia – skraca to czas wizyty.

Tak samo mój pobyt w szpitalu przed porodem zmienił się odkąd powiedziałam o swoim zawodzie. Opisywałam to kiedyś tutaj.

Czasami, zapisując się do nieznanego mi wcześniej lekarza, kiedy podczas wizyty mówiłam o swoim zawodzie, dostaję jakiś rabat „dla koleżanki po fachu”. 😉

Czarne myśli

O ile zrozumienie fizjologii mi pomaga, o tyle zdaję sobie sprawę z wielu zagrożeń, które wiążą się ze zdrowiem. Nie tylko w czasie ciąży, choć w tym okresie komplikacji może pojawić się wiele. Czasami chciałabym nie mieć aż takiej świadomości co może stać się z ciążą na każdym jej etapie. Dlatego odhaczam w kalendarzu 12 tydzień (zmniejsza się ryzyko poronienia), 23 tydzień ciąży (takie wcześniaki można uratować) i tak dalej…

Mam przed oczami obrazy z oddziałów patologii noworodka, mam w głowie historie pacjentek mrożące krew w żyłach. Ten bagaż niosę ze sobą starając się logicznie tłumaczyć sobie, że nie jestem w grupie ryzyka, że ciąża do tej pory przebiega prawidłowo i najprawdopodobniej nic na drodze do porodu się nie wydarzy. Są dni, kiedy zbyt duża wiedza po prostu przeszkadza mi cieszyć się spokojnie ciążą. Choć w drugiej ciąży jest mi już trochę łatwiej, niż w pierwszej.

Większa wiedza medyczna wiąże się również z troską o najbliższe mi osoby. O to, jakie są ich wyniki badań, czy chodzą do lekarza na wizyty kontrolne. Martwię się gorszym wyglądem, samopoczuciem, objawami. Obliczam ryzyko związane z dziedziczeniem chorób.

Moje przygotowanie do porodu

Kiedy oczekiwałam na pierwszy poród teoretycznie wiedziałam co mnie czeka, jednak nie wiedziałam jak zareaguję kiedy pojawią się pierwsze skurcze macicy. Nie wiedziałam jaki to ból. Wychodziłam od początku studiów z takiego założenia, że dobrą położną będę wtedy, kiedy sama urodzę dziecko. Będę wtedy wiedziała co czuje pacjentka. Czym tak naprawdę jest poród. Czułam, że to doświadczenie bardzo ubogaci moją ścieżkę zawodową.

Od początku nastawiałam się na poród drogami natury. Bardzo chciałam tak urodzić. Do porodu jechałam z regularnymi skurczami.  Niestety okazało się, że nie będzie mi dane urodzić Filipa tak jak pragnęłam. Musiałam mieć wykonane cięcie cesarskie. Wiedza pozwoliła mi na szybki powrót do formy sprzed ciąży, a cięcie cesarskie dało mi ważną naukę pod kątem zawodowym. Zrozumiałam na przykład to, że pionizowanie po operacji nie jest takie proste, jak wydawało mi się przed własnymi próbami wstania z łóżka. Jednak na sali pooperacyjnej byłam wielkim motywatorem dla koleżanki z łóżka obok. Mówiłam – wiem co czujesz, czuję dokładnie to samo, ale przecież musisz wstać, zaraz Twój syn będzie z Tobą.

Pierwszy poród drogą cięcia cesarskiego dał mi lekcję życia. Tak naprawdę teraz mam pełną świadomość tego jak chcę, aby wyglądał mój drugi poród oraz opieka po nim. Przy pierwszym emocje wzięły górę, poddałam się trochę, baby blues dołożył swoje. Teraz wzrosły moje oczekiwania względem drugiej ciąży oraz porodu. Mam nadzieję, że po drugim będę spełniona w 100%. Kto wie, może tym razem uda mi się urodzić naturalnie?

Bardzo żałuję, że przed pierwszym porodem nie zgłębiłam wiedzy dotyczącej laktacji. Pisałam już Wam, że zawiodłam się na sobie jeżeli chodzi o ten temat. Teraz wyciągnęłam wnioski, rozmawiam z koleżanką po fachu, rozwiewam wątpliwości, czytam najlepsze książki dotyczące laktacji. Wierzę, że tym razem nie poddam się w walce o naturalne karmienie.

Zaufanie

Bycie położną to wspaniała sprawa. Poznałam dzięki temu wiele niesamowitych kobiet. Z niektórymi pacjentkami do dziś utrzymuję kontakt. Bardzo cieszę się, że darzą mnie często dużym zaufaniem. Rozmawiamy o intymnych problemach, o zdrowiu, o dzieciach, przygotowaniu do ciąży i porodu. Staram się je wspierać z całych sił, doradzać, szukać najlepszych rozwiązań, edukować. Staram się w tym wszystkim nie być mentorką, bardziej przyjaciółką, która stara się zrozumieć i pomóc najlepiej jak potrafi. Lubię poświęcać mój czas na pomoc innym. Bardzo dużo daje mi blog. Dostaję dużo zwrotnych informacji od Was – moich czytelniczek, że cieszycie się z tego, że w sieci jest 280 dni. To jest bardzo budujące i motywuje mnie do pisania dla Was.

Położnictwo to nie zawód – to styl życia

Sama widzisz, położnictwo to nie tylko praca. To nie tylko sala porodowa. To jest coś,  co do końca życia we mnie zostanie. To ciągłe pogłębianie wiedzy, poznawanie nowych osób, ich historii. To życie, którego dotykam własnymi rękami. To kobiety, które stają na mojej drodze i oczekują ode mnie wsparcia. Nie da się od tego odciąć zamykając za sobą drzwi po wyjściu z pracy. Jest  to wyjątkowa przygoda życia, w której mogę łączyć pracę z pasją i daje mi to olbrzymią satysfakcję. Decyzji o podjęciu studiów położniczych oraz pracy na stanowisku położnej na pewno nigdy nie będę żałowała.

Photo credit: Irene G. Ruiz via Foter.com / CC BY

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Wspaniale, kiedy wykonywany zawód przestaje się traktować jako coś koniecznego, a staje się zdecydowanie czymś więcej, czymś co ciekawie wypełnia sporą część życia. A zwłaszcza położnictwo wymaga ludzi z powołaniem, pasją i empatią. 🙂

  • Świetny tekst. Mam nadzieję, że przy porodzie trafię na taką motywujaca położna ?

  • Renata Sieler

    Oby więcej takich osób z pasją wykonujących zawód!

  • Bardzo fajny artykuł! Ja przy obu porodach miałam szczęście trafić na wspaniałe położne :).

  • Mariola

    Położna przy porodzie jest czasami ważniejsza niż lekarz 😉

  • Wioleta

    Ja też jestem położną i tak jak Ty odliczam kolejne tygodnie – jesteśmy w 23., Mały ma prawie 600g. Teraz czekam na 30. tydzień i liczę że dotrwamy bezpiecznie do terminu i że poród też będzie bez komplikacji 😉 Pozdrawiam!

    • Życzę powodzenia i szczęśliwych kolejnych tygodni i pięknego porodu! 🙂

  • Bartosz Olszewski

    Oby więcej takich ludzi, z pasją wykonującą swoją pracę, mogę tylko pogratulować! 🙂

  • Alicja

    Każda praca ma swoje plusy i minusy, cieszę się, że robisz to z pasją 🙂

  • zyciejakmuzykablog.wordpress.c

    Dla mnie cesarskie ciecie to było straszne doświadczenie. Nie tyle sam ból ale jakość porodu i to że nie mogłam wstać do dziecka czy karmić piersią. Ciągle mam nadzieję że kolejne urodzę naturalnie.

    • Dla mnie zupełnie odwrotnie. Szybko wstałam z łożka, ból pooperacyjny był całkiem znośny i cieszę się, że przyszło mi tak rodzić.

  • ja sobie mysle, ze kazdy zawod wlywa na nasze zycie prywatne. jesli jestesmy wyszkolone w jakims kierunku, to oczywistym jest, ze w naszej prywacie bedziemy czerpac z wiedzy i doswiadczenia zawodowego.

    a co do samej pracy poloznej, to mysle, ze to jeden z tych zawodow, ktore daja ogromna satysfakcje i zadowolenie.

    Nie teskno Ci do pracy, tak dluga przerwe mialas?
    W sumie ile juz pracujesz czynnie jako polozna??

    • Tęsknię, ale teraz też mam ważne zadanie będąc w domu 🙂 Na szczęście blog pozwala mi się rozwijać i wiedzę cały czas mam odświeżaną. 🙂
      Położną jestem już 5 lat 🙂

  • Myślę, że jeżeli chodzi o świadomość ciała i ciąży oraz jego objawów wszystko zależy od danej osoby i jej wychowania. Nigdy nie miałam problemu by powiedzieć ginekolog, co mi doskwiera. W ciąży dokładnie wiedziałam, co na jakim etapie się u dziecka rozwija i jakie ja odczuwam tego skutki. Trafiłam na wspaniałą położną, która była doradcą laktacyjnym i powiem tylko tyle, jestem zdziwiona, że położne nie mają tego, że tak powiem w pakiecie, bo najchętniej zamiast przynieść mi dziecko wpychają w nie mm, bez pytania o zgodę mamy. Gdyby nie doradca nie karmiłabym piersią. A karmiłam 2 lata i 3 miesiące i pewnie trwałoby to dłużej, gdyby nie druga ciąża 🙂

    • Masz rację, każda położna powinna mieć w pakiecie kurs doradcy laktacyjnego. Niestety taki kurs kosztuje bardzo dużo i odbywa się raz w roku 🙁 Odkładam pieniądze, mam nadzieję, że uda mi się go ukończyć.

      • Słabo, że musisz sama w Niego inwestować. Acz to niby Twój przywilej, bo doradcą może być tylko osoba medyczna 🙁 Ja mogę tylko zostać co najwyżej konsultantem 😛 Myślę, że warto w tej kwestii się dokształcić. Zwłaszcza jeśli na oddziale nie ma takiej drugiej osoby 🙂
        Ciepło pozdrawiam!

  • Wspaniały tekst. Szczerze mówiąc sporo mi uświadomił. Widać, że praca to Twoja pasja i życie. Że nie da się zamknąć drzwi i wejść do innego życia, życia prywatnego. Oby tak serdecznych i otwartych osób jak Ty było więcej 🙂

  • Mam to szczęście widzieć jak ważne jest dla Ciebie bezinteresowne pomaganie innym. Położnictwo to nie zawód taki jak każdy inny. To powołanie i zarazem wielka odpowiedzialność wobec ludzi, którzy przychodzą się Ciebie radzić.

  • Ostatnio od mojej znajomej położnej usłyszałam, że położne są wiecznie młode, bo codziennie mają kontakt z nowym życiem i część tej energii dostaje im się za każdym razem kiedy pomagają kolejnemu dziecku pojawić się na świecie. Super blog, będę tu zaglądać 🙂

  • Super tekst. Podziwiam, ja nie mogłabym być nawet pielęgniarką.

  • Zawsze podziwiałam położne! Robisz kawał dobrej roboty! Podziwiam 🙂

  • Wspaniały tekst. Podziwiam Twoją pracę i gratuluję Ci tego, że udało Ci się wybrać dla siebie taką drogę zawodową, która sprawia Ci przyjemność i jest częścią Twojego życia 🙂

  • Natalia_21

    Napisałaś to w naprawdę wyjątkowy sposób:) Kiedy byłam w ciąży nie korzystałam z opieki położnej, dopiero po porodzie:) Dlatego wiem jak wiele taka pomoc znaczy:)

  • Podziwiam Twoją pracę, jest wyjątkowa i ważna, choć nie wielu ludzi ją docenia. Fajnie piszesz o swojej pracy – o tym jak wiele dal Ciebie znaczy. Widać, że to już nie tylko Twój zawód, ale praca która jest satysfakcjonująca i jak sama to ujęłaś jest „stylem życia”. Pozdrawiam 🙂

  • Piękny, szczery tekst i piękny zawód. Szkoda, że w Polsce prowadzenie ciąży przez położną jest tak mało popularne.

  • prawiep.blog.pl

    Świetny tekst, idealnie opisujący cały ten wyjątkowy zawód. Zapraszam też serdecznie do mnie, studentki położnictwa. 🙂
    Pozdrawiam
    Prawie Położna