III trymestr – czas na działanie!

Czas do porodu leci jak szalony. III trymestr to czas przygotowań i jeszcze większego oczekiwania.

Syn przypomina mi podstawy anatomii – doskonale wiem gdzie mam wątrobę i żołądek – kopie młody z całej siły i nadal się zastanawiam kiedy on śpi. Czasami daje mi popalić w nocy, wypinając swoją dupinkę i wyciągając nóżki. Brzuch podskakuje, że budzi mnie nawet z mocnego snu. Ostatnio ok. 2 i 5 w nocy (czyżbym po porodzie miała nastawiać na to, że będzie aktywny o tych porach?).

Jak przygotowania, to pełną parą. Aktualnie nasze mieszkanie wygląda tak: 

Ale podobno z każdym dniem jest lepiej. Podobno, bo ja nie doglądam placu boju. Wolę się nie stresować 😉

Aktualnie jesteśmy na „wakacjach” u moich rodziców, także nastawiam się na dodatkowe nieplanowane kilogramy, bo wiadomo „nie ma jak u mamy”. 🙂

Jeszcze ok. miesiąca i wracamy do naszego pięknie odnowionego mieszkania! Nie mogę się doczekać jak na nowo będziemy urządzać nasze gniazdko i wstawimy łóżeczko, które będzie czekało na Filipa 🙂

Oprócz szykowania mieszkania ruszył temat wyprawki. Stworzyłam już listę must have, więc niedługo czekają nas zakupy, choć już mamy trochę rzeczy. Mamy już wybrany wózek – po chyba 2 godzinnym sprawdzaniu różnych modeli w sklepie z rzeczami dla dzieci stwierdziliśmy, że wózek, który podobał nam się od początku musi być nasz 🙂

Navington Cadet – to będzie bryka naszego syna. Fajny, lekki i mały, choć z dużą gondolą.

Większość rzeczy będę zamawiała przez internet. Nie dość, że wygodniej, bo przywiozą do domu i nie trzeba łazić po sklepach, poza tym taniej, więc to też duży plus.

Najpierw sobie wszystko pooglądam, poczytam opinie i będę zamawiać. Czekam tylko aż kochany ZUS otworzy dla mnie swój skarbiec 😉

Z pierwszym dniem, a właściwie z pierwszą nocą III trymestru przyszedł pierwszy skurcz macicy. Dobrze, że było to nocą i byłam bardzo zaspana, bo pewnie bym spanikowała!

Dziwne uczucie. Teraz też czasami się kurczę, więc zaczynam się oszczędzać, bo jednak nie mogę urodzić przed terminem (dla przypomnienia zobaczcie 2 zdjęcie w tym wpisie). Nie ma szans. Niech siedzi grzecznie i się nie wygłupia.

A tak serio, już mam prawo na pierwsze skurcze. Skurcze ciążowe tzw. skurcze Braxtona Hicksa o amplitudzie 15-30 mm Hg, skurcze te przygotowują macicę do porodu, a ich liczba zwiększa się pod koniec ciąży. Niby bezbolesne, ale nieprzyjemne uczucie jak dla mnie. Taki ścisk w podbrzuszu… Na szczęście są dni, kiedy te „przyjemności” mnie omijają, bądź faktycznie są bezbolesne, a napięcie mylę z wypięciem się Filipa.

Tak czy siak daje mi to taki impuls do zwolnienia… lepiej dmuchać na zimne 😉

A jak Wasze przygotowania?

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Domcia

    pewnie że mi się podoba:))))
    aby remont się zakończył przed czasem
    aby Fifkowi wózek się spodobał
    :)) całuski

  • anonimek :)

    to Twój brzusio?