Dziennik pokładowy

Dwa tygodnie temu dostałam do recenzji książkę pt. Dziennik pokładowy, czyli wielodzietnik codzienny Anny Ignatowskiej. Szczerze powiedziawszy odrobinę zlękłam się zerkając na ilość stron, bo z czytaniem ostatnio u mnie szło… średnio (zasypiałam po kilku stronach). Ale spięłam się w sobie, bo trochę wstyd, że mam jedno dziecko i tak mało sił i czasu na czytanie. Zawstydziła i zmotywowała mnie autorka – napisała książkę mając szóstkę dzieci, w tym bliźniaczki w wieku Filipa. 😛 Można? W toalecie i po nocach, ale można! 🙂 Także robiąc rachunek sumienia z chęcią zabrałam się za czytanie.

pokladowy-1-810x540

Jak się okazało ilość stron nie miała znaczenia, bo książkę czyta się naprawdę bardzo szybko. Czytając masz wrażenie, że rozmawiasz z koleżanką przez telefon, a ona opowiada najlepsze anegdoty z życia swojej rodziny, albo dzieli się zmartwieniami. Nie raz zaśmiejesz się w głos, nie raz serce Ci się ściśnie ze współczucia. Dużo w niej emocji. Mimo, że najmłodsze dziewczynki przechodzą bunt dwulatka, a nastolatki bunt okresu dojrzewania i mocno „wkuropatwiają” autorkę, czytając każdą stronę czujesz bezinteresowną miłość.

2+6?

Myśląc „rodzina wielodzietna” widzę w głowie obrazek 2+3 i ze strachem próbuję sobie wyobrazić czwarte dziecko, to po przeczytaniu Pokładowego muszę przyznać, że nie taka szóstka straszna jak ją malują. 😉 Dom Ignatowiaków jest przepełniony hałasem, wspólną zabawą, pomocą i miłością. Choć autorka wcale nie ukrywa, że są też kłótnie, bitwy i łobuzowanie. Na nudę na pewno nie mogą narzekać.

Anna Ignatowska czasami nie wie który jest dzień miesiąca, ale doskonale ogarnia całe towarzystwo od maluchów po nastoletnie dzieci. Szykuje je do szkół, gotuje obiady, sprząta mieszkanie i opiekuje się tymi, które akurat zachorowały (a chorują dość często). Pomaga odrabiać lekcje, uczy samodzielności i pomocy młodszemu rodzeństwu, wychodzi na zakupy i spacery. I kocha, bardzo kocha!

Autorka pokazuje, że rodzina 2+6 nie trąci patologią, a widok rodziny wielodzietnej nie powinien budzić współczucia u osób trzecich.

Dziennik Pokładowy czyli wielodzietnik codzienny – czy warto?

Jeśli chcesz się dobrze bawić podczas czytania, umilić sobie jesienno-zimowe wieczory. Jeżeli lubisz czytać prawdziwe historie pisane lekkim piórem. Jeżeli przeraża Cię myśl o szóstce dzieci, albo może chciałbyś mieć swoją gromadkę. I jeśli lubisz dobre książki i dobrych autorów, to warto kupić Dziennik Pokładowy Anny Ignatowskiej. 🙂

A jeśli zaciekawiła Cię autorka, to polub jej fanpage na Facebooku. tam czasami są organizowane konkursy oraz informacje o promocjach. 🙂 A jeśli chcecie zobaczyć w jakim stylu pisana jest książka, zajrzyjcie na bloga Pokładowy.pl 🙂

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • Książka na pewno niecodzienna. Już na innym blogu czytałyśmy jej recenzję i wywiad z autorką.

  • domcia

    dzięki za polecenie!
    Ja przy jedynaku wymiękam, więc od razu podziwiam mame tak wielkiej rodziny!