Dziecko na smyczy

Wiem, że temat może być dość kontrowersyjny, a sam tytuł przysuwa na myśl słowa „jak tak można?!”, to jednak zachęcam, żebyście się zapoznali z tym wpisem.

O tym, że Filip niechętnie chodzi ze mną za rękę pisałam już tutaj. Ze względu na wyjazd i w trosce o jego bezpieczeństwo zaczęłam poszukiwać czegoś, co poprawiłby jakość naszych spacerów. Kiedy moglibyśmy obydwoje z Filipem być zadowoleni ze wspólnego maszerowania.
Marzyłam o spokojnym spacerze, gdzie Filip nie będzie mi się wyrywał i wybiegał na ulicę. Marzyłam o tym, żeby nie ganiać za nim, kiedy nagle zacznie uciekać. Marzyłam o tym, żeby Filip czuł się swobodnie, ale przy tym bezpiecznie. Udało się!IMG_7614

Spacer z dwulatkiem bez nerwów? To jest możliwe!

Na spacery wybieramy się ze smyczą. A właściwie to z uroczym plecakiem firmy SKIP HOP, który posiada dopinaną smycz bezpieczeństwa. Plecak jest przeznaczony dla dzieci od 1 do 4 roku życia. Jest zapinany z przodu, więc nie zsuwa się z ramion malucha. Smyczka przypinana jest od spodu na karabińczyk, w środku znajduje się adresówka, którą rodzice mogą uzupełnić, gdyby dziecko się gdzieś zapodziało mimo smyczy. 😉 My mamy wersję z dinozaurem, ale jest jeszcze sowa, pszczoła, małpka, pies, biedronka, kot i żyrafa. Każdy cudny, ciężko było się zdecydować na jeden model. 🙂

Jak spacerujemy?

Mam nadzieję, że nie wyobraziliście sobie tego, że spacerując ciągnę Filipa na smyczy, bądź to on wyrywa się, a ja go stopuję ciągnąc za napiętą linę. Oczywiście tak nie jest! Filip idzie swobodnie, ma dwie wolne ręce, dzięki czemu może w nich trzymać znaleziska – zazwyczaj jest to patyk i kamień. Idąc za rękę miałby jedną zajętą, a ja ciągle schylając się z nim po kolejne skarby do noszenia, wieczorem nie byłabym w stanie się ruszać z powodu bólu kręgosłupa.
Filip czuje się pewnie, idzie dzielnie sam, a ja tylko czuwam, żeby zareagować, jeżeli nagle niebezpiecznie zmieni kierunek swojego marszu. A takie pomysły wpadały mu do głowy, kiedy nagle chciał sobie skrócić drogę i zamiast iść do pasów dla pieszych wyrwał mi przez pas zieleni w stronę ulicy. Na szczęście go łapałam, zostawiając za każdym razem na chodniku wózek z całym dobytkiem.
Fi polubił swój plecak. Chętnie trzyma ręką smycz, a z moją ręką zwykle walczył. Plecak jest leciutki, ja nie wsadzam mu tam nic, ewentualnie samochodzik, albo coś, co chce ze sobą zabrać. Nie obciążam mu kręgosłupa napojem ani innymi ciężarami – na noszenie jeszcze ma czas. Chodzi mi o bezpieczeństwo, a plecak jest bardziej uroczą opcją typowych szelek bezpieczeństwa. Zresztą sami możecie zobaczyć na zdjęciach. 🙂 dziękujemy Bobomio!

IMG_7620

IMG_7642

Plecaki możecie kupić w sklepie Bobomio

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • W sumie nie do końca byłam przekonana do tego pomysłu po kilku zdaniach twojego wpisu, ale faktycznie jestem skłonna przyznać, że takie podpięcie od dołu plecaczka nic złego dziecku nie robi, a jedynie pozwala jeszcze lepiej czuwać nad jego bezpieczeństwem.

  • Ja dalej nie jestem przekonana. Szczerze mówiąc tylko raz miałam problem z Mają na spacerze, ale ze względu na zakupy i rzuconego wrzeszczącego na chodniku dziecia 😉