Ciężko, coraz ciężej…

Z każdym tygodniem czuję coraz mniej siły w swoim ciele. Tak naprawdę, to czuję chyba tylko siłę Filipa, który nadal nie wiem kiedy śpi.

Mimo, że mój przyrost masy wcale nie jest taki ogromny, mogę powiedzieć, że tyję skromnie, bo na 31 tydzień ciąży jest to 6,5 kg, to jednak brzuszek daje się we znaki. W obwodzie mam już 96 cm, czyli + 31 cm od początku ciąży (31 cm w 31 tygodni, czyli jeszcze 9 cm mi przybędzie?). Na szczęście bez rozstępów, więc wcale się nie przejmuję tymi cyferkami 😉

Im dłużej na nogach, tym brzuch wydaje się bardziej ciężki. Ciągnie na dole, szczypie i domaga się odpoczynku. Filip wcale nie pomaga, bo kopie ostro. Najgorzej jak wybierze sobie żebro jako punkt docelowy, albo szyjkę macicy i trenuje kopniaki i wymachy. Wtedy jest masakra i błagam go, żeby się choć na chwilę uspokoił, albo chociaż zmienił położenie.

Czuję, że w płucach mam coraz mniej tlenu, są ściśnięte w klatce piersiowej, więc często sapię np. po wejściu na 2 piętro, albo leżąc na wznak na USG czuję, że za moment będę mieć odlot i muszę koniecznie położyć się na boku.

Lekko nie jest. Mimo, że wspaniale jest być w ciąży, to cieszę się, że niedługo ten ciężar przeniosę z brzucha wprost w ramiona i utulę synka – może wtedy zaśnie 😉

Ostatnio podglądaliśmy Filipa na USG 4D – jeżeli macie taką możliwość, to serdecznie polecamy, wspaniała pamiątka!

Tak wygląda nasz Fi:

Z jednej strony nie mogę się go już doczekać, chciałabym go zobaczyć, przytulić, z drugiej strony niech jeszcze posiedzi w brzuchu, bo remont mieszkania dopiero w połowie, a fajnie, żeby miał już swój spokojny kącik. Ładny i cichy.

W niedzielę pierwszy raz obchodziłam Dzień Matki. Syn już po północy składał mi życzenia powtarzając „koPam cię mamo! KoPam mocno!”. I zdałam sobie z tego sprawę, że pod sercem noszę mały cud, który będę kształtować przez wiele lat.

Z tego miejsca dziękuję mojej Mamie (wiem, że to czytasz!) za to, że dzięki niej jestem jaka jestem. Czerpałam od niej wiedzę od maleńkości do dnia dzisiejszego i mam nadzieję, że będę na tyle mądra, żeby podołać obowiązkowi, który na mnie spoczął – macierzyństwu. I wychowam razem z moim ukochanym Mężem Filipa na dobrego, mądrego człowieka.

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • anonimek :)

    Kasiu dasz radę, jestem z Tobą 🙂 co prawda moja dzidzia nie kopie jeszcze ale wszystko przede mną 🙂 zdradź proszę jak to zrobiłaś że nie tyjesz…? Ja co prawda najpierw chudłam ale już wróciłam do swojej wagi i rosnę, a to już albo dopiero 14 tydzień.
    Buziale 😛

    • Chyba po prostu taka moja uroda, absolutnie nie odmawiam sobie żadnego jedzenia, a słodyczy jem nawet więcej niż przed ciążą 😉

  • Yzoja

    😉
    My byliśmy na prenatalnych, ale zdjęć czy filmów nie mamy 4D, tylko normalne.

    Ale powiem szczerze z mojego rocznego „doświadczenia” – ciszej i spokojniej jak jest jednak w brzuchu 🙂 ale tej słodyczy to nic nie zastąpi.
    Mój Amon się spóźnił o troszkę ponad tydzień z Dniem Mamy, bo 4 czerwca. Dzień dziecka też przegapił.

    Już końcówka – powodzenia.
    I zazdroszczę braku rozstępów, ja w 3m-cu, mimo, że nic nie przytyłam to już miałam te paskudne „tygrysie paski”.

  • Domcia

    kejt:)) wymiarów zazdroszczę!
    a objawy mam podobne więc jednoczę się z Tobą w „cierpieniach” 🙂

    całuski!

  • Rockyyy

    Super to opisałas,dokładnie tak samo to odczuwam 🙂 Laura czasem do 2 w nocy ,,kopie mnie” z milosci ,czasem tak mnie to zaboli jakby mi ktos sztylet wbijał ale.. 😀
    A cięzko,juz coraz cięzej…nie dosc ze czasem chodze jak babcia to jesczcze pojawia sie ,,kaczy” chód ale staram sie stapać z godnością 😉

  • matal

    Niedużo przytyłaś i nieduży brzuszek masz 🙂 A już niedaleko do rozwiązania.
    Ja w tej chwili zaczęłam 24 tc, a już mam 102 cm! Równo +30 cm do stanu sprzed ciąży 😛