Boka

Ostatnio na facebooku często widzę reklamę urządzenia o wdzięcznej nazwie Boka. Jest to nic innego jak gadżet porodowy. Boka to zacisk pępowinowy z zamontowanym zegarkiem, który zapamięta godzinę odpępnienia, czyli odcięcia pępowiny i co roku będzie przypominał o kolejnej rocznicy narodzin dziecka.

boddka

Boka jest dostępna w dwóch kolorach – niebieskim i różowym. Prezentuje się bardzo ładnie, więc interesujący wygląd jest chyba jedynym plusem tego urządzenia.

Dlaczego Boka do mnie nie przemawia?

  • Ręka do góry – która mama pamięta godzinę odpępnienia swojego dziecka? Ja nie. Pamiętam za to doskonale datę i godzinę urodzenia i dopóki Alzheimer mnie nie dopadnie, to raczej nie zapomnę o urodzinach mojego dziecka. A nawet jakby mi się zapomniało, to za jakieś trzy lata będę miała w domu przypominajkę – „mamoooo pamiętasz o moich urodzinach?  Bo w tym roku chcę dostać…”. 😉
  • Jeżeli dziecko urodzi się chwilę przed północą, a pępowina zostanie odcięta już po północy, przypomnienie o urodzinach będzie spóźnione o jeden dzień. W tym wypadku chyba robi to różnicę.
  • Na stronie Boka czytamy „unikatowa, opatentowana konstrukcja klemy pępowinowej, zmniejsza ryzyko ekspozycji krwi na sali porodowej, tym samym zmniejszając ryzyko zarażenia się wirusem HIV , HBV, HCV itp.” – to samo gwarantuje zwykły zacisk pępowinowy, który mam za darmo w pakiecie porodowym 😉
  • Wydaje mi się, że nie każda położna czy lekarz będzie chciał/a się tym „bawić” i może okazać się, że odmówi założenia tego zacisku na pępowinę. Wtedy zakup będzie niewykorzystany.

Jak dla mnie jest to nieprzydatny gadżet, który może kusić niektórych rodziców oczekujących ukochanego maleństwa. Kosztuje 159 zł w promocji, cena standardowa to 199 zł. Ja bym się nie dała nabić w butelkę producentom, ale może ktoś uważa to za świetną sprawę. 😉

A Wam podoba się ten gadżet? Co o nim sądzicie? Zapraszam do komentowania!

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też:

  • surka

    Dla mnie jest to kolejny, niepotrzebny gadżet, który w końcu będzie przewal się po domu 🙂

  • Kasia

    Kolejny niepotrzebny gadżet jak wiele innych, które kupują młode mamy, a potem wala się po kątach w domu. Doskonale pamiętam, kiedy mój syn się urodził i nigdy tego nie zapomne. dla mnie osobiście, zbędnym gadżetem był przewijak(wygodniej mi na łóżku), sterylizator i podgrzewacz do butelek. Za to zbawieniem okazały się torebeczki zapachowe na pampersy, mieszkając w bloku nie chodziłam z każdą „kupą” do zsypu, a tak w woreczek i nie śmierdziało 😀

  • Pierwszyraz o czymś takim słyszę i wcale to do mnie nie przemawia. Bezsensowność tych gadżetów jest czasem porażająca i naprawdę, wydaje mi się, że to sązabawki dla kogoś, kto nie ma co robić z pieniędzmi, c’nie?

  • Gosia

    O rany- jaka bzdura!!! Na wszystkim teraz chcą zarobić. Masakra jakaś.

  • Gosia

    http://dumnamama.pl/konkurs-boka/ gdyby ktoś jednak chciał mieć a nie chce kupować 🙂