9 miesięcy niepewności #4

Zapraszam Was do poznania kolejnej wyjątkowej mamy.

To Julia, ma 28 lat, jest szczęśliwą mężatką, pracuje jako księgowa. Jej marzeniem było stworzenie szczęśliwej rodziny, przede wszystkim pełnej rodziny, jakiej nie miała w dzieciństwie.

1500594337_6b6ba00ce8_oAuthor: J. Star / photo on flickr License: Attribution-NonCommercial-ShareAlike License

Kiedy zaczęliście planować ciążę?

Pojechaliśmy na 2 rocznicę ślubu i tam ustaliliśmy że nie chcemy już dłużej żyć tylko we dwoje i od kolejnego cyklu staramy się o dziecko. Jak zaplanowaliśmy tak uczyniliśmy. Minęło magiczne 30 dni cyklu i czas na test. Zrobiliśmy go rano przed pracą w 32 dniu cyklu – od razu wyszyły 2 kreski. Nie mogłam w to uwierzyć. Tego samego dnia zadzwoniłam do lekarza umówić się na wizytę w celu potwierdzenia ciąży
Mój mąż w pracy w banku uruchomił niechcący alarm przeciwnapadowy z wrażenia – 5 razy!

Widzę, że radość była ogromna. Mieliście ogromne szczęście, że udało się zajść w ciążę w pierwszym cyklu. 🙂
Jak czułaś się w ciąży?

Na początku była euforia, no i oczywiście strach aby wszystko było dobrze. Znałam wiele przypadków szybkiego zakończenia ciąży i miałam duże obawy, choć w głębi duszy czułam się szczęśliwa i pozytywnie nastawiona.
Wstąpiła w nasze życie ogromna radość, choć od 7 tygodnia zaczęły się wymioty, słabości i inne przypadłosci ciążowe, były lekkie i łatwe do opanowania, po 3 tygodniach odpoczynku wróciłam do pracy i czułam się coraz lepiej.
Tak się złożyło, że trzeci miesiąc przypadał na czas świąt Bożego Narodzenia i wtedy właśnie podzieliliśmy się nowiną z najbliższymi.
W czwartym miesiącu już wstąpiła we mnie nowa energia, przypadłości zniknęły, nie martwiło mnie to gdyż czułam, że wszystko jest dobrze, czułam się szczęśliwa jak nigdy
Z dumą prezentowałam rosnący brzuszek i często go głaskałam. Zrobiliśmy też pierwszą sesję ciążową pod koniec czwartego miesiąca aby uwiecznić ten fantastyczny czas.

Wszystko jak z bajki Dobrze pielęgnować takie wspomnienia.

Byliśmy bardzo szczęśliwi, gdyż spełniały się nasze marzenia, chcieliśmy zarazem aby Synek był z nami, ale również zatrzymać ten piękny czas ciąży. Wieczory spędzaliśmy na rozmowach o wyborze imienia, na czytaniu poradników dla rodziców. Ciąża bardzo zbliżyła nas do siebie. Byliśmy razem we troje bardzo szczęśliwi.

Niestety, każda bajka kiedyś się kończy…

W sobotni poranek w 27 tygodniu ciąży obudziłam się z bólem głowy, było mi ogólnie gorąco w głowę i nie miałam siły wstać z łóżka.
A później następne pamiętam to, że obudziłam się w nocy w szpitalu.
Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestem w szpitalu ale miałam problemy ze świadomością, zdziwiły mnie moje krótkie włosy, następnie całą noc prosiłam pielęgniarkę aby mi przyniosła telefon, ponieważ muszę zadzwonić do męża, bo on nie wie ze ja tu jestem…

Co się wydarzyło?

Ohh, on doskonale wiedział gdzie byłam… Czuwał przy mnie przez całe 10 dni kiedy byłam w śpiączce farmakologicznej i przy wybudzaniu z niej.
Gdy doszłam już w miarę do świadomości, dowiedziałam się że jestem po poważnej operacji głowy, miałam krwiaka śródmózgowego i konieczna była jego szybka ewakuacja aby ratować życie.. życie moje i Tymka.

Skąd wziął się ten krwiak? Wiadomo jaka była przyczyna jego powstania?

Niestety nie zostało to wyjaśnione do końca – wiadome jest, że był samoistny, nie nowotworowy, najprawdopodobniej ciśnienie wzrosło gwałtownie i tętnica nie wytrzymała.
Takie przypadki podobno nie zdarzają się często, więc nie udało się wyjaśnić dlaczego przytrafiło się akurat mi.

Jak wyglądał dalszy przebieg Twojej ciąży?

W szpitalu spędziłam 3 tygodnie, każdego kolejnego dnia pytałam czy mogę już iść do domu, kompletnie nie zdawałam sobie sprawy, że ja…. nie umiem chodzić. Miałam rehabilitację, chodziłam z balkonikiem… Po jakimś czasie udało się wynegocjować u lekarzy mój wypis do domu choć większość z nich uważała, że do końca ciąży powinnam przebywać w szpitalu.

Do końca ciąży byłam niesamodzielna, potrzebowałam opieki praktycznie cały czas, więc mieszkaliśmy u teściów na wsi, tam wychodziłam odpoczywać na taras i oddychać swieżym powietrzem.
Wizyty lekarskie miałam już co 1-2 tygodnie wiec jeździliśmy często do mojego lekarza.
Na szczęście mieliśmy zdrowe, silne dziecko, dziecko które podobnie jak ja bardzo chciało żyć. Końcówka ciąży przebiegała bezproblemowo, pomijając częste wymioty i moje słabości.

Choć nie mogło być aż tak pięknie, na jednej z ostatnich wizyt lekarskich o mało z mężem nie dostaliśmy zawału, gdy lekarz testował na nas nowy sprzęt USG i z pomiarów wychodziło, że synek przez 2 tygodnie od poprzedniej wizyty nic nie urósł!
Nogi mi się uginały kiedy wychodziłam z tego gabinetu.

Lekarz skierował mnie od razu do szpitala, a ja po tej traumie szpitalnej bałam się okrutnie i wtedy myślałam tylko o sobie, aby jak najdłużej być w domu, nie leżeć w szpitalu.
Po konsultacji z innym ginekologiem okazało się, że wszystko jest dobrze i zostaliśmy niepotrzebnie wystraszeni. Pozostałam więc w domu jeszcze 2 tygodnie i zgodnie z ustaleniami z naszym lekarzem prowadzącym zgłosiłam się do szpitala w 39 tygodniu ciąży.

Pewnie odetchnęliście z wielką ulgą.

Tak, skierowanie do szpitala zostawiliśmy na komodzie, wierzyliśmy że wszystko jest dobrze o czym dawał nam sygnały również nasz mały skarb prosto z brzucha, co dzień kopiąc. Dni mijały na liczeniu ruchów, pakowaniu toreb do szpitala i przygotowań mieszkania na przyjęcie nowego domownika.

Ze względu na przebytą operację musiałaś mieć cięcie cesarskie?

Tak, ze względu na słaby organizm i problemy z układem krążenia, wykluczony został poród siłami natury.
Wiedziałam o tym już wcześniej, więc byłam przygotowana psychicznie.
Do szpitala trafiliśmy w czwartek w 39 tygodniu ciąży, a cięcie było początkowo planowane na niedzielę, do tego czasu miały zostać wykonane badania, jednak przy przyjęciu do szpitala okazało się że… Synek już jest gotowy i bardzo chce wyjść.

Przyszedł na świat w tym samym dniu, wszystko potoczyło się w ekspresowym tempie.

Urodził się delikatnie ospały – dostał tylko 7 punktów w skali Apgar, jednak przyczyną tego było najprawdopodobniej znieczulenie ogólne podczas cięcia, które mogło delikatnie również jego uśpić. Po 30 minutach od porodu dostał już 9 punktów.

Tak więc mamy naszego małego dzielnego, zdrowego i kochanego najbardziej na świecie chłopczyka.

Co poczułaś, kiedy zobaczyłaś go pierwszy raz?

Był wieczór byłam bardzo zmęczona jednak oczekiwałam z niecierpliwością kiedy pielęgniarka przywiezie go do mojego pokoju…. Gdy wjechał wiedziałam że to on, szybko ułożyłam się na boku aby go przytulić. Przywitałam go słodkim buziakiem w główkę, był niesamowicie śliczny, miał taką słodką buzię i czarne włoski. Od razu udało się go przystawić do piersi, był taki dzielny, na przytulaniu i karmieniu spędziliśmy razem całą noc…

Cudownie, na nowo rozpoczęła się sielanka…
Dziękuję za opowiedzenie swojej historii. Były chwile grozy, na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie.

Spełniły się nasze marzenia i staliśmy się szczęśliwą rodziną, nasze relacje mocno się poprawiły teraz wszyscy razem spędzamy dni na radosnych zabawach, uśmiech stale gości na naszych twarzach.

Życzę Ci dużo siły, zdrowia i radości z macierzyństwa.

 

Pierwszą historię z cyklu 9 miesięcy niepewności znajdziecie tutaj.

Drugą historię z cyklu 9 miesięcy niepewności znajdziecie tutaj.

Trzecią historię z cyklu 9 miesięcy niepewności znajdziecie tutaj.

Dołącz do mnie na Facebooku!

Zobacz też: